DLA PRZYPOMNIENIA I PRZEMYŚLENIA

UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZYCH SERC


Wyleję Ducha mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą, starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia. Nawet na niewolników i niewolnice wyleję Ducha mego w owych dniach. I uczynię znaki na niebie i na ziemi ...(Jl 3,1-5)
Myśli
o św. Janie Bosko
Kapłanie i naszym Ojcu
31 STYCZEŃ
" Cechy osobowości Św. Jana Bosko:
- odważna, niewzruszona wiara,
- serce nieustannie tętniące modlitwą,
- powołanie, którym zawsze kierowała Maryja,
- otwarty, prostolinijny, poświęcony aż do granic
fizycznego ryzyka,
- pokorny i śmiały,
- surowy i radosny zarazem,
- wyrozumiały, skupiony,
- nie wystawia się na widok publiczny,
- nie szuka przyjemności, kariery, jednocześnie wielki
syn Ojczyzny,
- skromny lecz przedsiębiorczy,
- realista, człowiek praktyczny,
- ubogi a hojny, dobroduszny a bohaterski.
- pobożny i nieskrępowany,
- nie znosi werbalizmu, formalizmu,
- nie lubi dewocji, zewnętrznego nastawienia,
- stale pracuje z Bogiem w toku codziennych spraw,
- natchniony Ewangelią, pracowity, uczeń Pański.
Kapłan:
Założyciel instytutów zakonnych, człowiek Kościoła,
cudotwórca, czyta w sumieniach ludzkich,
wychowawca świętych, pisarz, wydawca,
propagator misji zagranicznych, podróżniczy,
pionier prasy katolickiej, wybitny pedagog,
twórca chrześcijańskiej szkoły zawodowej,
ojciec sierot i opuszczonych chłopców, wychowawca,
inicjator apostolstwa laickiego, słynny obywatel,
umiejętnie łączy w programie życia naturę i łaskę,
bogaty w dary charyzmatyczne: uzdrawia chromych,
wskrzesza umarłego, posiada rzadki dar bilokacji;
rozmnaża cudownie orzechy, kasztany, chleb Eucharystyczny,
bardzo gorliwy w zdobywaniu dusz dla Boga;
przepowiada przyszłość jednostkom, Kościołowi, państwu,
swojej wspólnocie zakonnej.
Otwarty na rzeczywistości ziemskie:
bardzo dużo czyta, zna łacinę, grekę, hebrajski,
zna dobrze klasyków włoskich, interesuje się geografią,
historią, naukami ścisłymi.
Chce, by salezjanie znali wszystko jako pełnowartościowi
kapłani i wychowawcy.
Wysyła swoich księży na uniwersytety państwowe, na
kierunki świeckie, aby zdobywali tytuły naukowe i mogli
uczyć oraz oddziaływać na młodzież.
Dobru chce dać honorowe miejsce w społeczeństwie,
uświadomić szczególnie młodzież, że dobro jest silniejsze
od zła.
Siebie uważa za liche narzędzie w ręku Boga.
Dziełu ewangelizacji młodzieży poświęca wszystkie siły,
kierując się w działaniu miłością i słodyczą Franciszka
Salezego, którego obrał sobie za Patrona.
Chcąc młodych uchronić przed złem, bierze do ręki pióro,
rozwija kampanię dobrej książki, zakłada drukarnie służące
piśmiennictwu chrześcijańskiemu.
Dostarcza seminariom duchownym gorliwych kapłanów.
Dla zbawienia dusz nie lęka się żadnych przeszkód ani ofiar.
Przypominając sylwetkę św. Jana Bosko żywimy przekonanie, że w jego miłującej pedagogii niejeden może odnaleźć jeszcze, a może tym bardziej właśnie dziś, bodźce skłaniające do samorealizacji miłości tej pięknej osobowości. ..."
1815
1888
/więcej/ Opracował: ks. Bertetto - przetłumaczył:
ks. Adam Durak. Red coś czasem dopisał../
Św. Józefie wstawiaj się za nami

Św. Józef jest naszym patronem wychowanków ks. Jana Bosko, jak również:
- zreformowanego zakonu karmelitańskiego (św. Teresa z Avila);
- franciszkan (św. Franciszek z Salezy);
- młodzieży rzemieślniczej (św. Jan Bosko);
- rodzina zakonna pod wezwaniem św. Józefa (Leonard Murialdo);
- kościoła powszechnego;
- robotników;
- młodości;
- czystości;
- świętości,
i wszystkich, którzy mają szczęście być obdarowani
inieniem Św. Józefa.
Niech Pan Bóg błogosławi wszystkim Józefom - Koleżankom i Józefom - Kolegom Stoważyszenia BWS za przyczyną św. Józefa./red./
BOŻE NARODZENIE 
Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
w Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
by wszystko się nam rozplątało węzły,
konflikty, powikłania.

![]()
TRZECI MAJA UROCZYSTOŚĆ
MARYJA
NASZA I POLSKI KRÓLOWO
RATUJ NAS

PIERWSZY MAJA ŚWIĘTO ŚW. JÓZEFA
RZEMIEŚLNIKA
DZIĘKUJEMY CI NASZ UKOCHANY PATRONIE

Turyński Kapłan, którego Ojciec Święty Jan Paweł II nazwał
"Ojcem i Nauczycielem młodzieży".
![]()
UROCZYSTOŚĆ MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
JEZU UFAM TOBIE

ROCZNICA PRZEJŚCIA NASZEGO OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II WIELKIEGO
DO NASZEGO OJCA W NIEBIE
UWAGA "STARZY I MŁODZI" WYCHOWANKOWIE !


... na naszej stronie SBWS ukazała się szczegółowa informacja o podróży relikwii św. Dominika Savio po naszej Ojczyźnie. Życiorys i duchowość, która doprowadziła go do świętości; oraz dokładny program tej świętej pielgrzymki w każdym miejscu zatrzymania się Relikwii. Na końcu informacji, tak niewinnie umieszczono zdanie: "czy masz ważniejsze sprawy?..." Krótko, a jakże mobilizująco. Nie, nie było ważniejszych spraw!!! ...


I MARYJA MATKA BOŻA BOLESNA

...czy uważasz, że to przypadek, że Ty, teraz, tutaj ...?
Pan Bóg nasz Ojciec właśnie Ciebie chce mieć za SYNA - CÓRKĘ.
...niewolników zła od "brudnej roboty" ma już bardzo wielu...
...lecz marny ich koniec...
![]()
SANCTUS SAN

Urodziny Maryi Matki Boga,
Naszej Polski Królowej, Jasnogórskiej, Częstochowskiej
CTUS SANCTUS ...

BOŻE CIAŁO
Święto, którego celem jest publiczne wyznanie wiary w obecność Pana Naszego Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie przez nas BWS-ów, oddanie Mu czci należnej i uwielbienia, podziękowanie za łaski płynące przez ten Sakrament, jak również przebłaganie Go za zniewagi wyrządzone przez słabość i oziębłość naszą i bluźnierstwa niewiernych.
Towarzyszymy Chrystusowi pod postacią chleba, ulicami naszego miasta. Powierzamy te ulice, te domy, nasze codzienne życie jego opiece.
Święty Józef był mężem Maryi. Czcimy go 1 maja - jako wzór i patrona ludzi pracujących. 19 marca - jako Oblubieńca Matki Bożej. Jego postać znamy ze stron Ewangelii.
Jeżeli Któryś z Wychowanków Salezjańskich nie zaprzyjaźnił się ze św. Józefem u Salezjanów (mało prawdopodobne), to niech nie traci czasu na bzd... Poznanie Przyjaciela wymaga czasu, a nikt z nas nie wie ile jeszcze... "Poradził sobie" z Jezusem Chrystusem, da radę i mnie i Tobie. Nie zagubimy się Maryi i Panu Bogu!
/red./
![]()

miesiąc Św. Józefa
Św. Józef jest patronem wielu domów salezjańskich
i Byłych Wychowanków ...
![]() Pierwszy dzień Nowego Roku to ósmy dzień od Narodzenia Jezusa. Według prawa żydowskiego każdy chłopiec miał być tego dnia obrzezany. W oktawę Bożego Narodzenia, dziękując Bogu za przyjście na świat Chrystusa, Kościół obchodzi uroczystość ku czci Matki Bożej, przez którą spełniły się obietnice dane całej ludzkości, związane z tajemnicą Odkupienia. Tego dnia z wszystkich przymiotów Maryi czcimy szczególnie Jej Macierzyństwo. Dziękujemy Jej także za to, że swą macierzyńską opieką otacza cały Lud Boży. /za katolikiem/red./ |
![]()

11 listopada
1918 r. pękły graniczne kordony rozdzielające od prawie 150 lat Polaków. Po latach niewoli droga do suwerennej Polski stanęła otworem. Cud niepodległości był możliwy dzięki całemu Narodowi, który nie pogodził się nigdy z obcym panowaniem. Każde pokolenie składało swoją ofiarę krwi, pracowało nad odrodzeniem narodowym i moralnym rodaków. Bo nawet najbardziej korzystna koniunktura polityczna nie mogła dać nam niepodległości, gdyby w sercach zabrakło miłości do Ojczyzny. Dziękujemy dziś wszystkim, którzy nigdy nie stracili nadziei, że warto żyć i umierać dla niepodległej Polski.
MR
/za Naszym Dziennikiem/red./
![]()
*********
Św. Rafał Kalinowski (1835-1907) długo poszukiwał i przeszedł przez wiele doświadczeń, zanim odkrył swoje miejsce przy Chrystusie. Był inżynierem, wojskowym, nauczycielem i wychowawcą młodzieży. Po powstaniu styczniowym skazany na śmierć, uzyskał złagodzenie wyroku i spędził kilka lat jako zesłaniec na Syberii.
Po powrocie z Syberii między innymi od roku 1874 do 1877 przyjmuje obowiązki wychowawcy księcia Augusta Czartoryskiego, przyzszłego salezjanina, kapłana i aktualnie błogosławionego.
W wieku 42 lat wstąpił do Zakonu Karmelitów Bosych, którego później stał się reformatorem. Był człowiekiem nieugiętym w dążeniu do dobra i prawdy, otwartym na potrzeby innych.
Zmarł w Wadowicach 15 listopada 1907 roku. W roku 1983 papież Jan Paweł II Wielki zaliczył go w poczet błogosławionych, a w 1991 roku ogłosił go świętym. Módlmy za jego wstawiennictwem, abyśmy i my odnaleźli w Chrystusie światło życia i moc do wytrwałego pokonywania trudności. On i nam pomoże zostać świętymi.

Grób św. Rafała w Czernej k. Krakowa
WNIEBOWZIĘCIE
CUD NAD WISŁĄ
Nasz Dziennik: Cudowna interwencja Maryi
Mija 86. rocznica zwycieskiej Bitwy Warszawskiej nazywanej Cudem nad Wisla.
Bitwa, ktora miala zatrzymac nieprzerwany marsz przewazajacych sil
bolszewickiego agresora u wrot Warszawy, stala sie momentem zwrotnym w
dziejach Europy. Nie ulega bowiem watpliwosci, ze z upadkiem Warszawy nie
tylko Polska, ale i cala srodkowa Europa stanelaby otworem dla sowieckiej
inwazji.
Przez wieki Polska byla tarcza Europy przeciw inwazji azjatyckiej. W zadnym
jednak momencie historii niebezpieczenstwo totalnego zniewolenia nie bylo
tak grozne jak tym razem. Modlitwy zas skladane przez rece Maryi, Patronki
Stolicy i Krolowej Polski, nigdy nie byly tak gorace.
W obliczu nadciagajacego nieszczescia modlono sie doslownie wszedzie, nie
tylko w kosciolach, ktore nie mogly pomiescic wszystkich wiernych, choc
otwarte byly cala dobe. Od Starowki, siedziby Matki Bozej Laskawej -
Patronki Warszawy, az do kosciola Swietego Krzyza tlum trwal na modlitwie,
dzien i noc wzywajac pomocy swojej Patronki i Krolowej. Przed figura
Najswietszej Panny znajdujacej sie na otwartej przestrzeni Krakowskiego
Przedmiescia czuwano i modlono sie bez przerwy. Przypominano Laskawej
Patronce Stolicy, ze juz raz zlamala strzaly Bozego gniewu i uratowala
Warszawe przed czarna zaraza (epidemia cholery). Blagano, by zechciala
uratowac swoj lud i swoje krolestwo. Blagano, by zechciala zdusic czerwona
zaraze i zapobiegla rozniesieniu sie krwawego bolszewickiego terroru, nie
tylko w naszej Ojczyznie, ale i w Europie.
Zdawano sobie sprawe z grozy sytuacji. Docieraly do Warszawy przerazajace
wiadomosci o tym, jak bolszewicy rozprawiali sie z inteligencja i osobami
duchownymi na zajmowanych ziemiach (pisze o tym szerzej w mojej
przygotowanej do druku ksiazce "Matka Boza Laskawa w Bitwie Warszawskiej") i
tym zarliwiej blagano o cud. Tylko cud, tylko interwencja Niebios mogla
powstrzymac ten nieublagany, trwajacy od miesiecy zwycieski pochod Armii
Czerwonej przez nasz kraj - w drodze na Zachod.
W sierpniu 1920 roku stojaca u wrot stolicy Armia Czerwona miala wielokrotna
liczebna przewage nad naszymi silami. Bolszewicy byli absolutnie pewni
zwyciestwa - ustalili nawet date zajecia stolicy i przejecia wladzy w Polsce
na 15 sierpnia. W Wyszkowie czekal juz tymczasowy rzad z Konem, Dzierzynskim
i Marchlewskim na czele. W Warszawie bolszewickich "wyzwolicieli" oczekiwala
komunistyczna V kolumna, 40-tysieczna rzesza robotnikow, majaca godnie
przywitac swoich "oswobodzicieli" i wraz z nimi rozniesc w pyl (czytaj:
wymordowac) warszawskich "burzujow i krwiopijcow".
Warszawa byla praktycznie bezbronna. Wszyscy zdolni do walki mezczyzni na
mocy dekretu o powszechnej mobilizacji juz od miesiecy przebywali na
froncie. Stolicy mieli bronic ochotnicy, gimnazjalisci, podrostki, dla
ktorych karabin czesto byl przekraczajacym ich sily ciezarem, i starzy
weterani z powodu wieku pozostajacy poza czynna sluzba.
Dopomoge wam
Wszystko to, co od momentu odzyskania niepodleglosci w 1917 roku przezywala
Polska, przewidziala Opatrznosc Boza. Na 48 lat przed opisywanymi
wydarzeniami sama Najswietsza Dziewica przygotowywala lud swojego kraju nie
tylko na odzyskanie upragnionej niepodleglosci, ale takze na to, co dzisiaj
nazywamy wojna bolszewicko-polska (nb. nigdy oficjalnie niewypowiedziana).
W Wielki Piatek 1872 r. Matka Najswietsza przekazuje mistyczce Wandzie
Nepomucenie Malczewskiej (obecnie kandydatce na oltarze) nastepujace slowa:
"Skoro Polska otrzyma niepodleglosc, to niezadlugo powstana dawni
gnebiciele, aby ja zdusic. Ale moja mloda armia, w imie moje walczaca,
pokona ich, odpedzi daleko i zmusi do zawarcia pokoju. Ja jej dopomoge".
Rok pozniej, w Swieto Wniebowziecia, Matka Boza mowi:
"Uroczystosc dzisiejsza niezadlugo stanie sie SWIETEM NARODOWYM was,
Polakow, bo w tym dniu odniesiecie swietne zwyciestwo nad wrogiem dazacym do
waszej zaglady.
To swieto powinniscie obchodzic ze szczegolna okazaloscia" (ksiadz pralat G.
Augustynik, Milosc Boga i Ojczyzny w zyciu i czynach swiatobliwej Wandy
Malczewskiej, wyd. VII, Arka, Wroclaw 1998).
Wielki znak na niebie
Nie tylko Warszawa, ale cala Polska modli sie o ratunek. Na Jasnej Gorze
Episkopat Polski wraz z tysiacami wiernych sle blagania do Krolowej Polski.
Nie ma swiatyni, w ktorej by nie odprawiano wielogodzinnych nabozenstw
blagalnych, a wszystko w atmosferze ZAWIERZENIA losow bolszewicko-polskiej
wojny naszej Pani i Krolowej.
Modlitwa tysiecy zjednoczonych serc wyprasza cud - PRAWDZIWY CUD - ukazanie
sie Najswietszej Dziewicy.
Matka Boza ukazuje sie w postaci Matki Laskawej - Patronki Warszawy. Jest
przeciez z woli magistratu i ludu miasta tego Patronka - Tarcza i Obrona, od
1652 roku. Matka Laskawa pojawia sie na niebie przed switem, monumentalna
postac, wypelniajaca swoja Osoba cale ciemne jeszcze niebo.Ukazuje sie
odziana w szeroki, rozwiany plaszcz, ktorym oslania stolice. Zjawia sie w
otoczeniu husarii, polskiego zwycieskiego wojska, ktore pod Wiedniem z
haslem "W imie Maryi" rozegnalo poganskie watahy. Matka Boza trzyma w swych
dloniach jakby tarcze, ktorymi oslania miasto Jej pieczy powierzone.
Panika bolszewikow
Postac Matki Bozej byla widziana przez dziesiatki, lepiej powiedziec: setki
bolszewikow atakujacych polskie oddzialy w bitwie o dostep do stolicy. To
pojawienie sie na niebie wywolalo wsrod soldatow strach, przerazenie i
panike, ktorej nie sposob opisac.
Naoczni swiadkowie wydarzenia, zahartowani w boju, niebojacy sie ani Boga,
ani ludzi, programowi ateisci, na widok postaci Maryi, groznej "jak zbrojne
zastepy", rzucali bron, porzucali dziala, tabor, aby w nieopisanym poplochu,
na oslep, pieszo i konno, salwowac sie ucieczka.
Przerazenie, jakie wywolalo ujrzane zjawisko, i paniczny strach byly tak
silne, ze nikt nie myslal o konsekwencjach ucieczki z pola walki - karze
smierci dla dezerterow. Uciekinierzy poczuli sie bezpieczni dopiero w
okolicach Wyszkowa i stad - od ich sluchaczy - pochodza pierwsze relacje o
tym wstrzasajacym wydarzeniu.
Mozna ubolewac, ze fakt cudownej interwencji, laskawej pomocy Matki
Niebieskiej, fakt oczywisty, znany i przyjmowany przez ludzi, a
relacjonowany przez doroslych, zolnierzy, konsekwentnie przemilczano zarowno
w przedwojennej Polsce, jak i pozniej, w czasach rzadow komunistycznych.
Niestety, rowniez i teraz fakt ten jest pomijany milczeniem, choc z zupelnie
innych przyczyn.
W sanacyjnej Polsce oficjalnie podawana przyczyna Cudu nad Wisla, czyli
naglego odwrotu zwycieskiej (do tej pory) Armii Czerwonej spod bram
Warszawy, byl tylko geniusz Marszalka Pilsudskiego.
Z kolei za rzadow ateistycznych w komunistycznej Polsce nie do pomyslenia
bylo nawet wspominanie o prawdziwym scenariuszu wydarzen. Ukazanie sie Matki
Bozej widziane i relacjonowane przez naocznych swiadkow, sowieckich
zolnierzy, bylo przez historykow rezimu zaszufladkowane jako przypadkowa gra
swiatel na niebie, pobozna maryjna legenda, wymysl grupki poboznych pan, a
najczesciej w oficjalnych przemowieniach komunistycznych wladz - pomijane
calkowitym milczeniem.
W ukryciu patronuje stolicy
Po wielkim modlitewnym zrywie sierpnia 1920 r., na skutek wspomnianych
uwarunkowan politycznych (odsylam do mojej ksiazki "Matka Laskawa w Bitwie
Warszawskiej") Patronka Stolicy zostala zapomniana.
Ufundowane przez polskie kobiety wotum dziekczynne przeznaczone dla Matki
Bozej za uratowanie stolicy i Polski od okupacji bolszewickiej - zlote berlo
i jablko, zostalo przekazane na Jasna Gore. Patronka Warszawy - Matka
Laskawa nie doczekala sie od magistratu miasta i swojego ludu oficjalnego
dowodu wdziecznosci, dowodu pamieci. Propaganda wladzy sanacyjnej
udowadniala, ze zadnego cudu, objawienia sie Matki Bozej w Ossowie nie bylo,
bo byc nie moglo. Zwyciezyl bolszewikow swoim geniuszem militarnym Jozef
Pilsudski! Sam zas Marszalek w slowach skierowanych do ks. kard. A.
Kakowskiego powiedzial: "Eminencjo, ja sam nie wiem, jak mysmy te wojne
wygrali" (sic!).
Mijaja lata - zapomniana Matka Laskawa na Swietojanskiej w ukryciu patronuje
stolicy. O tym patronacie wiedza tylko czciciele staromiejskiej Madonny.
Wladyslaw z Gielniowa, drugi patron stolicy, staje sie powoli w swiadomosci
warszawiakow glownym patronem miasta, co zreszta trwa po dzis dzien.
Wybucha druga wojna swiatowa. Mimo ze miasto ma swoja Patronke i wierna
Opiekunke, jednak w ferworze walk, konspiracji, koszmarze okupacji lud
Warszawy nie pamieta o tym, nie szuka u swej Patronki pomocy. Nikt
oficjalnie nie powierza Matce Bozej Laskawej wojennych losow stolicy.
Okupowana Warszawa wierzy w swoj spryt, walecznosc, ufnosc poklada w
filipinkach, butelkach z benzyna, niezawodnym orezu. TARCZA i OBRONA ludu
warszawskiego, sprawdzona w ciezkich chwilach stolicy, Matka Najlaskawsza,
wierna Przyjaciolka warszawian nie jest wzywana. Indywidualna modlitwa
grupki wiernych na Swietojanskiej to wszystko. O ile w 1920 roku cale miasto
chronilo sie pod plaszcz laskawej opieki swej Patronki, o tyle w 1939 i 1944
roku o Matce Bozej nie pamietano czy tez nie chciano pamietac, nie wzywano
jej skutecznej opieki nad miastem. Nie zawierzono Tarczy i Obronie ludu
warszawskiego losow stolicy i jej mieszkancow, co gorsza - nie pamietano o
zawierzeniu Powstania Warszawskiego.
Maria Okonska w swoich wspomnieniach pisze o powszechnej w czasie trwania
powstania modlitwie maryjnej. Matce Bozej powierzano sie indywidualnie,
ufano, ale zabraklo najwazniejszego OFICJALNEGO zawierzenia przez dowodztwo
Armii Krajowej losow powstania Matce Bozej Laskawej, od 292 lat patronujacej
stolicy.
Uwazam, ze nadszedl czas, aby zwrocic uwage opinii publicznej na ten fakt i
jego tragiczne skutki.
Zaniedbanie to jest tym dziwniejsze, ze Polska od wiekow jest Maryjna, a
dowody opieki Matki Bozej nad naszym Narodem i Ojczyzna, poczynajac od
obrony Czestochowy, a na Cudzie 1920 roku konczac, sa tak oczywiste i
niosace ufnosc w Jej niezawodna nieustajaca pomoc.
Konsekwencja braku zawierzenia losow stolicy tej od wiekow niezawodnej
Tarczy i Obronie - Matce Laskawej, byla totalna kleska Powstania
Warszawskiego, wykrwawienie Narodu, smierc najwartosciowszych synow tego
miasta i w konsekwencji calkowite zburzenie i spalenie stolicy Polski.
Coz, rowniez i teraz historia sie powtarza. Wladze Warszawy usiluja sobie
radzic bez pomocy i wsparcia jej Patronki. W kazdym urzedzie miejskim
kroluje komputer wraz z wizerunkiem syrenki - herbem stolicy.
Patronka miasta nie zostala zaproszona do wspolrzadow. Na marginesie warto
wspomniec, ze Warszawa, dzielaca sie dawniej na dwa miasta - Stare i Nowe,
ma tez dwa herby - Nowe Miasto (wokol kosciola Siostr Sakramentek) ma w
herbie Najswietsza Dziewice, Stare Miasto zas (od Barbakanu do placu
Zamkowego) - mitologiczna syrene.
Jest mi bardzo przykro, ze Patronka Stolicy - Matka Laskawa, znana
praktycznie od 1920 roku, nie jest kochana i publicznie czczona. Ubolewam,
ze prezydenci miasta z magistratem nie zawierzaja swej pracy Jej opiece. Ze
rektorzy wyzszych uczelni, przedstawiciele policji, sluzb miejskich nie
slubuja Jej sluzyc - nawet w kontekscie tylko indywidualnego zawierzenia.
Od blisko dwoch lat w sanktuarium Matki Bozej Laskawej na Starowce (ul.
Swietojanska 10) w kazda pierwsza sobote miesiaca podczas sprawowanej przeze
mnie o godz. 8.30 Mszy Swietej dokonywany jest publicznie akt zawierzenia
Matce Bozej. Przybywaja na te Msze Swieta wlasciciele malych firm i duzych
zakladow pracy. To tutaj Warszawskie Zaklady Kaletnicze "Noma" zawierzyly
swoja dzialalnosc i wszystkich pracownikow, fundujac wotum - klecznik do
Komunii Swietej dla wiernych sanktuarium. Ciagle przybywa nowych czcicieli
Matki Laskawej, bo jedni od drugich dowiaduja sie o blogoslawionych skutkach
tego pierwszosobotniego zawierzenia.
Konczac, wyrazam nadzieje, ze moze pewnego dnia wladze miasta - nawet
incognito - przybeda na Swietojanska, nie tylko, aby sie Matce Laskawej
poklonic, ale tez aby zaprosic Ja do wspolpracy.
ks. dr Jozef Maria Bartnik SJ
Święty Maksymilian Maria Kolbe (Rajmund) franciszkanin (1894-1941)
W 1907 r.wstąpił do seminarium franciszkańskiego we Lwowie. W 1918 r. otrzymał święcenia kapłańskie. W tym samym roku założył Rycerstwo Niepokalanej, stowarzyszenie ludzi świeckich zajmujących się apostolstwem pod znakiem Maryi Niepokalanej. W 1927 r. utworzył w Teresinie pod Warszawą nowy ośrodek, zainicjował Małe Seminarium Misyjne, rozbudował Rycerza Nipokalanej. Temu miejscu nadał nazwę Niepokalanów.
W 1930 r. wyjechał do Japonii tworząc tam japoński Niepokalanów. 1936 r. powrócił do Polski. We wrześniu 1939 r. aresztowany przez Niemców. Zwolniony w grudniu 1939 r. Ponownie aresztowany w 1941 r. Przebywał na Pawiaku, następnie przewieziony do Oświęcimia gdzie dobrowolnie wybrał śmierć głodową za współwięźnia, Franciszka Gajowniczka (ojca wielodzietnej rodziny, który przeżył obóz oświęcimski), jednego ze skazanych na śmierć. Po 2 tygodniach męczarni, 14 sierpnia 1941 r. dobity przez Niemców zastrzykiem trucizny.
Kanonizowany 10 października 1982 przez naszego Ojca Św. Jana Pawła II
"Mater et Decor Carmeli"
U Ojców Karmelitów w Czernej k/Krakowa, w sobotę 22 lipca, miał miejsce tradycyjny ZJAZD Rodziny Szkaplerznej, związany z zakończeniem oktawy uroczystości i odpustu Maryi Królowej Szkaplerza Św.
Natomiast w niedzielę 23 lipca świętowaliśmy w Czernej odpust św. Eliasza, jednego z największych proroków Starego Przymierza..
*******więcej
Tych chwil się nie zapomina, one nie przepadają. /red./
j Pani Królowej zawdzięczamy
uratowanie życia doczesnego nasz
ego Ojca św. Wielkiego Jana
Pawła II
13 maja
rocznica próby zamordowania Papieża Jana Pawła II przez ...



JAKA MISJA JEST WSPÓLNA TYM PANIOM?
Pierwsza jest SEKRETAKĄ MIŁOSIERDZIA
BOŻEGO, samego Jezusa Chrystusa...
Druga DOKTOREM Kościoła Św.i
patronką misji...
Św, Teresa z Lisieux przyjechała
do Polski na misje 1 maja święto pracy, której Polacy zmuszani są poszukać
w obcych krajach. I tak sobie myślę, że nie jest u nas wesoło. Dlaczego?
No to zważcie!
Jest zrozumiałe dlaczego
wizytę w Polsce rozpoczęła od Miłosierdzia Bożego i od Św. Faustyny. (Sekretarki
wszystko wiedzą najlepiej.)
Po paru dniach pewnie "załamała
ręce", bo już 7 maja była u Królowej Wspomożycielki Wiernych w Oswięcimiu,
a 13 maja u Krolowej Fatimskiej na Krzeptówkach, ponieważ pilnie
potrzeba Polakom świętego Polaka - Jana Pawła II Wielkiego.
Do Warszawy wpadła tylko
na chwilę 30 maja, może ją politykierzy kampanijni zatrwożyli, bo 18 i
19 czerwca odbyła poważne spotkanie z Królową Polski w Częstochowie.
Co dalej? Trzeba mieć nadzieję!
Św. Terskę Pan Bóg nosi na
rękach po niebie, dlatego wiele może. A jak razem z Maryją coś obmyślą,
to i pewnie Pan Jezus się od nich nie "obroni".
23 lipca była u Królowej
Szkaplerza Św. w Czernej k/ Krakowa. Pewnie Maryja swoim Świętym Szkaplerzem
okryje coraz bardziej panoszącą się w Polsce goliznę ducha i ciała. Jeszcze
wiele miejsc i problemów polskich ją czeka, o wielką rzecz idzie, o naród
polski.
Czy my możemy tym PANIOM
jakoś pomóc?
/red./
26 SIERPIEŃ
Maryja Częstochowska
Królowa Polski
Kłaniaj się naszej Królowej Maryi Częstochowskiej
na swoich szlakach wędrówki - pielgrzymki swojego życia, na Jasnej Górze
też.
Pytanie zawsze aktualne: czy modlitwa
- rozmowa z Panem Bogiem jest dla Ciebie trudem, czy ukojeniem? Dlaczego
?
"Bo za Panią Matką idzie pacierz
gładko!"
Drzewa modlą się szumem liści.
Potrzeba im tylko powiewu... - Ducha Św.
Dzisiaj tj. 04.2006 roku rolnicy
(BWS-i też) diękują Maryi Królowej Polski za obfite zbiory "zdrowej polskiej
żywności"
/red/
W
dniu 16 lipca, jak co roku świętowaliśmy uroczystość MARYI
Królowej Karmelu.
Jeżeli jeszcze nie masz tej szaty,
to na CO czekasz? Nie znasz dnia ani godziny!
Pomyśl ile członków musiałbyś
sobie obciąć, żeby z podniesioną głową stanąć przed Bogiem? ("jeśli
gorszy cię ręka - odetnij ją..")
/red./
MIŁOSIERDZIE BOŻE
NA WIEKI WYŚPIEWYWAĆ
BĘDĘ
... Z tąd wyjdzie na świat ISKRA,
która przygotuje go na
MOJE ostateczne przyjście...
Jeżeli tutaj jeszcze nie byłeś, to zbieraj rodzinę i pielgrzymuj.
Poczytaj Dzienniczek św. Siostry Faustyny. Dowiesz się ile przed Tobą. Nie wszystko jeszcze stracone ...
24 maja jest uroczystość
naszej Królowej
Maryi Wspomożycielki Wiernych
Jakie kwiaty zaniosłeś swej
PANI
w tym roku?
MARYJA PROWADZI DO JEZUSA CHRYSTUSA.

STANĄŁEŚ PRZY SWOIM PANU NA ULICY WE CZWARTEK "BOŻE CIAŁO" 26 MAJA?
PROSIMY MARYJĘ NASZĄ
KRÓLOWĄ WSPOMOŻYCIELKĘ WIERNYCH O WSZELKIE
ŁASKI DUCHA ŚW. DLA NOWEGO ZASTĘPCY CHRYSTUSA,
NASTĘPCY ŚW. PIOTRA NA ZIEMI,
BO W DNIU JEJ WSPOMNIENIA
ZOSTAŁ ZAINAUGUROWANY PONTYFIKAT PAPIEŻA BENEDYKTA
XVI DLA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO I ŚWIATA
NASZ ŚWIĘTY OJCIEC
JAN PAWEŁ II WIELKI
BĘDZIE NAM ZAWSZE BŁOGOSŁAWIŁ
Z DOMU OJCA
OD TRONU MIŁOSIERDZIA
BOGA I KRÓLOWEJ POLSKI
UWIELBIAJMY PANA
BOGA TRÓJJEDYNEGO I SKŁADAJMY HOŁDY MARYI
KRÓLOWEJ WSPOMOŻYCIELCE ZA NASZEGO ŚWIĘTEGO PAPIEŻA POLAKA
Teraz wszystko się skończyło. I trud się skończył
i samotność odpowiedzialności i cierpienia się skończyły.
Skończyła się ta pielgrzymka ziemska, ale długo
wędrowaliśmy razem.
Wasze miasta, do których przyjeżdżałem, na parę dni stawały się kościołami. I wy stawaliście się Kościołem. Znowu łączyła was wspólna sprawa i potrafiliście mówić jednym głosem. Znowu mogliście zobaczyć, ile was jest. Szliście do mnie jak plemiona w pochodzie. Wszystko, co potrzebne, mieliście ze sobą wasze okrycia, żywność, wodę, wasze dzieci. Dziwiliście się, jak mało potrzeba, żeby iść. Z kocami i plecakami wchodziliście ufnie w ciemność Błoń, które rano miały stać się ołtarzem, i układaliście się do płytkiego snu na trawie. Na wielkich placach ścieliliście dzieciom poduszki. Zbieraliście po mieście przyjezdnych, obcych przecież i innych i zapraszaliście ich do swego domu i stołu.
Błogosławiłem i pozdrawiałem, siałem i soliłem.
Oglądałem tańce przybyszów z dżungli, witałem się z dostojnikami, tuliłem
dzieci i pochylałem się nad chorymi.
Na szyję wkładaliście mi wieńce z kwiatów, przynosiliście
mi koszulki futbolowe i pluszowe misie. Mówiłem waszymi językami i całowałem
waszą, ziemię. Jadłem wasze potrawy i ściskałem wam dłonie.
Wracaliście potem do domu i z tylnych półek biblioteki,
spod samej ściany, wyciągaliście zakurzone Pismo Święte. Obracaliście je
niepewnie w rękach. Próbowaliście nie sprzeczać się z żonami i
szukaliście czasu dla dzieci. Zmienialiście się
na rok albo na miesiąc, ale czasem na zawsze.
Ja też z latami się zmieniałem. W oswojonego z
cierpieniem męża boleści, przed którym lepiej zakryć oczy. Byłem opoką,
ale drżącą, Bożym atletą, ale opasywanym i prowadzonym, gdzie chce i nie
chce.
Byłem bezbronny i obnażony jak motyl na szpilce,
w świetle jupiterów i oku kamer zapisujących każdy skurcz twarzy. A przecież
nawet cierpiące zwierzę może zagrzebać się w kryjówce. Ale w czym lepiej
mogłem naśladować Jego poniżenie?
Stawałem w oświetlonych ostrym światłem oknach
i mówiłem w ciemność. A ciemność czasem chce tylko igrzysk. Podtrzymywaliście
mi kartkę papieru, żebym nie utrudził swej ręki, ale na kark
zwaliliście mi kulę ziemska, że już nie mogłem
się wyprostować. W dobrej wierze zamknęliście przede mną, powrót do wszystkiego,
co było moje. Już nigdy więcej miałem nie zobaczyć bliskich miejsc, bo
kiedy przyjeżdżałem, pokrywały się wiwatującymi tłumami. Dom na Tynieckiej
otulaliście szczelnie biało-żółta szarfą, a mieszkanie, w którym wyrosłem,
zamieniliście w muzeum. Mogłem przecież umrzeć z żalu jak Midas z głodu
pośród swego złota.
Tylko w snach naprawdę wracałem do moich miejsc.
Biały płaski księżyc znowu wschodził mi nad Wigrami, a w nocnej ciszy pluskała
rozbudzo na w trzcinach kaczka. Brat wyciągał mnie z lodowatej Skawy i
próbował wytrzeć nos, a ja wyrywałem się do kolegów. Wilgotne szczapy w
wikarówce znowu nie chciały się rozpalić, na zasypanych śniegiem dróżkach
Niegowici oblodzona sutanna przeszkadzała w marszu. Ciocia Stefania przyjeżdżała
do Św. Floriana i narzekała, że w mieszkaniu nieporządek i ciągle kręcą
się studenci. Po Plantach chodziły wieczne jak Uniwersytet gołębie.
Pokoje w Watykanie już nie pachną Polską.
Dalej pójdziecie sami ? Nie!!!
Ja właśnie jestem z Wami.
Dlatego idźcie, bo teraz właśnie wszystko
może zacząć się naprawdę, bo teraz wszystko zaczyna się naprawdę...