Redakcja SBWS Inspektorii Krakowksiej udostępnia tą stronę,
dla Waszego "DOBREGO SŁOWA".
Pragniemy, aby z tej strony promieniowało piękno ducha
Wychowanków Księdza Bosko w różnych kolorach i odcieniach codziennej naszej
wędrówki do Pana Boga, którego jesteśmy własnością.
Groby wy nasze, ojczyste groby;
Wy życia pełne mogiły!
Wy nie ołtarzem próżnej żałoby,
Lecz twierdzą siły! .
Ustrzyki Dolne.
Uroczy zakątek Bieszczadów. Miasto posadowiło się w dolinie dwóch górskich rzek Jasieńki i Strwiąża, i ich dopływów, tworząc kotlinę zamkniętą od północy pasmem wzniesień o nazwie Ostry Dział, z dwoma garbami - Wielki Król i Kamienna Laworta, a od południa - Równia, poprzez kopuły - Gromadzeń i Mały Król; doskonałe warunki do uprawiania zimowego sportu. Obecnie miasto - czyste, zadbane, radosne, posiadające około 9 tys. mieszkańców. W jego panoramie z daleka są widoczne wieże dwóch świątyń: p.w. NMP Królowej Korony Polski, pierwotna, sprzed wojny, i późniejsza, w nowej dzielnicy miasta Pod Dębami - p.w. św. Józefa Robotnika oraz w osiedlu Strwiążyk - p.w. bł. Teresy Ledóchowskiej. Są też budowle, mające dzisiaj wartość zabytkową - to cerkiew greckokatolicka, a także - dawniej czynna - bożnica.
Stopniowo, poprzez okres komunistycznego zniewolenia po roku 1947 - odradzało się życie mieszkańców Ustrzyk Dolnych i okolicznych wiosek. W znacznej większości byli to Polacy-uciekinierzy, chroniący się przed utratą życia, a także wysiedleni z ziemi Hrubieszowa i Tomaszowa po roku 1951. Wiadomo, że istniejący wtedy w Polsce system polityczny nie umożliwiał dokonywania upamiętnień ofiar martyrologii na Polakach dokonanej przez OUN - UPA. Gdzieniegdzie wzniesiono pomniki ku czci poległym milicjantom i wojskowym, jak np. w Birczy, Cisnej, czy Baligrodzie.
Okrzepła jednak świadomość tożsamości narodowej i patriotycznej w wielu obszarach Polski, także u mieszkańców Ustrzyk Dolnych i okolicznych miejscowości.
Powstał Związek Wysiedlonych HT 1951, któremu przez szereg lat prezesował Franciszek Flak, a obecnie - z racji wieku - funkcję tę przekazał Wiesławowi Cybruch. Po wielu żmudnych staraniach i uzgodnieniach między innymi z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie, ze Stowarzyszeniem Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu, z miejscowymi władzami samorządowymi, nie pomijając władz duchownych - został ufundowany pomnik pod nazwą:
MOGIŁA KU CZCI POLAKÓW ZAMORDOWANYCH NA KRESACH POŁUDNIOWO-WSCHODNICH PRZEZ OUN - UPA W LATACH 1939 - 1947.
Dokumentacja ludobójczej działalności ukraińskich nacjonalistów jest przeogromna, począwszy od Wołynia w opracowaniu Władysława i jego córki Ewy Siemaszków, poprzez województwa: Tarnopol, Lwów, Stanisławów autorstwa zespołu redakcyjnego Szczepana Siekierki, Henryka Komańskiego, Edwarda Różańskiego, Krzysztofa Bulzackiego, na bieżąco w czasopiśmie: "Na Rubieży", o szerokiej tematyce martyrologii na Polakach w pozycjach książkowych autorstwa prof. Edwarda Prusa oraz - choć w istocie Ukraińca - Wiktora Poliszczuka; nie można pominąć osobliwej pozycji książkowej Aleksandra Kormana, w którejzamieszcza wykaz dokonywanych morderstw - aż strach pomyśleć jak były wyrafinowane - a wylicza ich aż 362 wskazując różne metody znęcania się nad ofiarami!
Organizatorzy zaprosili szerokie gremia: Instytucje rządowe, Szkoły, Organizacje i Stowarzyszenia, a posiadające sztandary - do oddelegowania pocztów sztandarowych i do udziału w uroczystościach odsłonięcia i poświęcenia Pomnika, który tutaj na cmentarzu w Ustrzykach Dolnych stanie się dla pomordowanych symbolicznym pochówkiem, aby się nie okazało, że mordercy będą nazywani bohaterami, a o rzeczywistych bohaterach nie będzie się pamiętać.
Związek Wysiedlonych HT 1951 /o takiej tylko nazwie związek mógł być urzędowo zarejestrowany: Hrubieszów-Tomaszów 1951, a nie uciekinierzy przed niebezpieczeństwem śmierci czy brutalnie wypędzeni/ - zaplanował uroczystości na dzień 3 października 2009 roku w Ustrzykach Dolnych.
W programie przewidziano:
11,00 - Msza św. w intencji pomordowanych przez UPA, w kościele parafialnym p.w. NMP
Królowej Polski w Ustrzykach Dolnych, ul. 29 Listopada 24.
Przejście na cmentarz .
12,30 - 13,30 - przebieg uroczystości na cmentarzu:
- Słowo wprowadzenia
- Hymn Państwowy
- Odsłonięcie i poświęcenie Pomnika
- Modlitwa za poległych i pomordowanych w czasie II wojny światowej
- Złożenie wiązanek kwiatów
- Program artystyczny w wykonaniu młodzieży licealnej
- Wystąpienia Gości m.in. prezesa Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni
- Ukraińskich Nacjonalistów - Szczepana Siekierki, i innych .
- Odśpiewanie R o t y ,-
Po zakończonych uroczystościach - dla zaproszonych Gości: poczęstunek .
Sobota - 3 października 2009 r.
Dzień słoneczny, choć chłodny. Drzewa stroją się już w szatę jesienną - nabierają swoistych kolorów i odcieni barw; pięknieją. Jest kościół p.w. NMP Królowej Korony Polski /napis na głównym frontonie, nad wejściem/. Jest otwarty. Ludzie dopiero się schodzą, i to głównie przyjezdni: z Wrocławia, Rzeszowa, Przemyśla oraz mieszkańcy - parafianie. W zakrystii posługuje zakrystianka ze zgromadzenia sióstr Serafitek. Lektorzy przygotowują liturgię słowa do Mszy św. Za chwilę przychodzi gospodarz parafii ks. dziekan prałat Józef Bieniek. Następują ustalenia z ks. Tadeuszem Paterem, z Przemyśla: Msza św. koncelebrowana, której będzie przewodniczył ks. proboszcz, a ks. gość wygłosi okolicznościowe rozważanie-homilię.
Wreszcie świątynia się wypełniła. Poczty sztandarowe zajęły miejsce w pobliżu prezbiterium: delegacje młodzieży, służb mundurowych, związkowe i stowarzyszeń. Nie było kapłanów z sąsiedniej parafii, ani wikariuszy, ani kapłanów z dekanatu z Czarnej. Są to znamiona czytelne odnośnie nastrojów odnośnie terenów bieszczadzkich, nastroje zachowawcze, aby nie jączyć! Nie jączyć ? - tam, gdzie trzeba mówić oczywistą prawdę!
Pieśń "Pod Twą obronę" . i wyjście do ołtarza. Ksiądz proboszcz powitał zebranych, głównie jednak poczty sztandarowe, władze samorządowe i przyjezdnych Gości. Została też zapowiedziana homilia, którą wygłosi ks. Pater.
Dzisiejszą medytację kaznodzieja rozpoczął od sugestywnego wiersza : Nie zapomnimy o Was, smutne leśne groby. Wiktora Gomulickiego, w nawiązaniudo myśli przewodniej na Pomniku, z inskrypcją: "Jeśli zapomnę o nich - Ty, Boże, zapomnij o mnie".W tym duchu została przedstawiona "historia uroczystości wielu upamiętniających martyrologię Polaków, dokonaną przez ukraińskich nacjonalistów na Kresach II RP".Bircza - 16 lipca 2000 roku: W kościele parafialnym cicha Msza św., bez zapowiedzi, w jakiej intencji jest sprawowana; naznaczona nie dającym się określić lękiem. Główna uroczystość miała miejsce dopiero na cmentarzu przy Pomniku Pomordowanych Polaków, z bardzo licznym udziałem ludzi, pocztów sztandarowych, służb mundurowych /policji/ i kompanii honorowej Wojska Polskiego; W homilii została rozwinięta myśl: Droga do prawdy i sprawiedliwości. A zginęło w tym rejonie wielu ludzi, w różnym wieku, i zniszczono liczne zabudowania gospodarcze; jeden wieki pogrom!Wołyń - 13 lipca 2003 roku: 60 rocznica ludobójczych działań OUN - UPA w Porycku i okolicznych miejscowościach. Wtedy, 13 lipca 1943 roku wymordowano kilkanaście tysięcy Polaków i spalono tyleż tysięcy gospodarstw rolnych; a działo się to w niedzielę, w kościołach, w czasie nabożeństw. Uroczystości w Porycku miały charakter rządowy z udziałem prezydentów: Polski - A. Kwaśniewskiego i Ukrainy L. Kuczmy, którzy w przemówieniach używali znanej retoryki: "U was się paliło i u nas, u was mordowano i u nas" - jedynie Abp Polowy Sławoj Głódź w homilii wyłożył całą prawdę o ludobójstwie; nawet zapis na płycie Pomnika został zniekształcony. Wcześniej, we Wrocławiu, 28 czerwca 2003 r.- na zaproszenie prezesa Szczepana Siekierki, kaznodzieja, ks. Pater, wygłosił homilię w Bazylice Garnizonowej p.w. św. Elżbiety - w świetle wstrząsających dokumentów - tragiczną prawdę o ludobójstwie OUN - UPA; Obecni dostojnicy cerkwi greckokatolickiej poruszeni w swoich sumieniach nie wytrzymali i na znak protestu - opuścili świątynię po brzegi wypełnioną rodzinami Kresowian; Kaznodzieję na stojąco nagrodzono potężnym aplauzem! Tydzień później, w Warszawie, 12 lipca 2003 r. - tym razem na zaproszenie prezesa Jana Niewińskiego, w Katedrze św. Jana, w koncelebrze z J.E. Ks. Bp Józefem Zawitkowskim, kaznodzieja podobnie wygłosił homilię o ludobójczej działalności OUN - UPA, z naciskiem akcentując wymordowanie tysięcy malutkich dzieci polskich rodzin, które zasługują na upamiętnienie osobnym, charakterystycznym dla dzieci Pomnikiem: "Orlęta Polskie" - dzieci przybijane przez nacjonalistycznych oprawców do pni drzew, jako tzw. wianuszki! Niestety, jak dotąd nie ma zgody stosownych władz polskich na wzniesienie takiego monumentu w Stolicy Polski mimo kilkuletnich starań stowarzyszeń kresowych. Nie można pominąć w dzisiejszych rozważaniach kolejnych wydarzeń, które znów rzutują na problematyczne rozwiązania w relacja międzynarodowych Polski z Ukrainą. Przeciągały się w nieskończoność żmudne starania władz polskich u władz ukraińskich o oficjalne otwarcie zdewastowanego Cmentarza Obrońców Lwowa na Cmentarzu Łyczakowskim, niepowtarzalną nekropolię bohaterstwa polskiej młodzieży, z lat 1918-20. Kilkakrotnie ginęła dokumentacja u mera miasta Lwowa; kilka razy fałszowano napisy na płycie Nieznanego Żołnierza; domagano się współfinansowania symbolicznego cmentarza na cześć ukraińskich Siczowych Strzelców w sąsiedztwie Orląt Lwowskich. W końcu doszło do ustaleń. W dniu 24 czerwca 2005 roku, w obecności prezydentów Polski A. Kwaśniewskiego i Ukrainy W. Juszczenki - dopełniają się uroczystości od lat oczekiwane przez Polaków i Polaków mieszkańców Lwowa.
Trwa uroczysta koncelebra. Po jej zakończeniu przemawiają obaj prezydenci. W poruszanych zagadnieniach nie nastąpiło nic nowego: U was zabijali - i u nas zabijali . Jednak cena tej uroczystości we Lwowie była nieporównywalna. Stała się nią Pawłokoma - za Sanem pod Dynowem: Pomnik ku czci 362 pomordowanych narodowości ukraińskiej przez Polaków i AK! Pomnik odsłonięto i poświęcono przy udziale prezydentów Polski L. Kaczyńskiego i W. Juszczenki oraz dostojników duchownych Kard. Huzara i Abp Michalika. Inskrypcja na pomniku została oparta na fałszywej dokumentacji, o czym pisał historyk dr Z. Konieczny z Przemyśla: Był taki czas. Były interwencje do biura prezydenta Polski, aby zaniechał uczestnictwa w tych uroczystościach, ponieważ wydarzenia w Pawłokomie mijają się z prawdą, a stronie ukraińskiej o to tylko chodziło, aby obecnością najwyższych władz polskich potwierdzić ich opinię: i u was - w Polsce - mordowano i palono, nie zważając na obiektywizm dokumentacji w tym zakresie!W sercu pozostały niezapomniane przeżycia jakie miały miejsce 28 lutego 2009 roku, w 65 rocznicę zagłady Huty Pieniackiej, w pow. Brody. Zagłady . bowiem w dniu 28 lutego 1944 roku formacje ukraińskie spaliły 172 gospodarstwa razem z ludźmi w liczbie około 1 230 osób, począwszy od noworodków do starców. I tym razem uczestniczyli prezydenci: Polski L. Kaczyński i Ukrainy W. Juszczenko. W przemówieniach nie nastąpił żaden przełom . Bolesne są to stwierdzenia. Dla poprawności politycznej nie rusza się ludobójstwa ukraińskiego, dokonanego na Polakach.
W Hucie Pieniackiej - do dnia dzisiejszego nie ma żadnego życia. Nikt się tutaj nie osiedla, nie buduje się domów, ani pomieszczeń gospodarczych. Pozostał jedynie po wiosce ogromny ugór, wielka polana otoczona lasami, w środku której, w dniu 24 czerwca 2005 roku z ramienia rządu polskiego wzniesiono Pomnik ku czci pomordowanych Polaków. Mieszkańcy Huty Pieniackiej, którzy się uratowali, gdy stanęli na ziemi rodzinnej - klękali i, płacząc, z wielką czcią całowali, jak się całuje bochen chleba: Groby wy nasze, ojczyste groby . zagłada Huty Pieniackiej . ziemia przesiąknięta męczeńską krwią Polaków!Do znacznych wydarzeń upamiętniających martyrologię ludności polskiej w działaniach ludobójczych nacjonalistów ukraińskich należy zaliczyć rządowe uroczystości związane z odsłonięciem i poświęceniem Pomników Pamięci na Podolu, w województwie Tarnopolskim, w miejscowościach: Ihrowica, Berezowica Mała, Płotycz, Szlachcińce i Łozowa. Po siedmiu latach wytężonych wysiłków u władz polskich i ukraińskich przez pułk. Lotnictwa WP Jana Białowąsa w końcu sprawa została sfinalizowana: Dnia 5 lipca 2008 roku odbyła się uroczystość - z wielkimi kłopotami - odsłonięcia i poświęcenia trzech Pomników: w Ihrowicy, Berezowicy Małej i Szlachcińcach /wspólny dla Płotyczy i Łozowej/.
Straty ludnościowe i materialne wielkie: wymordowano w nieludzki sposób ponad 300 osób, w całej rozpiętości wiekowej, nie pomijając z Ihrowicy ks. proboszcza Stanisława Szczepankiewica razem matką, siostrą i bratem i spalono lub zrabowano ponad 700 gospodarstw rolnych. A działo się to wieczorem 24 grudnia 1944 roku, i w kolejnych dniach. Trzeba było widzieć jak przyjeżdżali Polacy, wiekowi już mieszkańcy - po 65 latach odszukiwali znaków swoich grobów, aby zaświecić znicz i uklęknąć do modlitwy z twarzą we łzach; tych uczuć, ani przeżyć nie da się w żaden sposób wyrazić słowami; Ach, groby wy nasze, ojczyste groby! .Jeszcze słowo o Wysiedlonych HT 1951: Bełz, Sokal, Rawa Ruska, Krystynopol, .
Bieszczady, głównie powiaty Dobromil i Lesko. Wydarzenia, które tutaj miały miejsce są znacznej mierze bliższe wam, mieszkańcy Ustrzyk Dolnych, gdyż sami byliście świadkami tragicznych przeżyć, a teraz zasiedliliście Ziemie Bieszczadzkie.
Pozostańmy zatem na przekrojowym zapoznaniu się z rozmiarem zaistniałej tragedii.
Rawa Ruska - według zebranej dokumentacji - 43 miejscowości zostało napadniętych przez ugrupowania OUN - UPA: zamordowano 2 169 Polaków, 51 - rannych, 13 560 osób musiało natychmiast opuścić swoje gospodarstwa w obawie przed śmiercią, 2 762 gospodarstwa spalono. Straty były daleko większe, które oczekują na udokumentowanie.
Sokal - w oparciu o dokumentację - 74 miejscowości doznało tragicznych napadów:
Zamordowano 1 819 Polaków, 87 - rannych, 19 589 osób ucieczką chroniło się przed śmiercią, 3 174 spalono gospodarstw; i więcej - dokumenty czekają na weryfikację.
Lesko - około 110 polskich rodzin zostało naznaczonych dotkliwym znamieniem martyrologii w zamierzonych działaniach ludobójczych nacjonalistów ukraińskich, nadto 270 Żołnierzy WP, 115 Żołnierzy WP - rannych, 1 708 - ratowało się przed śmiercią ucieczką, a prawie 3 850 gospodarstw uległo spalenie i zrabowaniu; pozostało wiele miejsc i osiedli, które wymagają dalszej dokumentacji. Relacje świadków omawianych wydarzeń - są wstrząsające. Zadziwiające jest stanowisko władz ukraińskich z uporczywością utrzymujących, że działania OUN - UPA miały charakter wyzwoleńczy narodu ukraińskiego, do czego każdy naród ma prawo? Ale na takiej drodze? .
Dobromil - udokumentowano 973 ofiar zamordowanych w ludobójczych działaniach nacjonalistów ukraińskich, a szacunki wskazują na co najmniej 1 470 ofiar Polaków, 123 - odniosło rany, ponad 3 300 osób ratowało się ucieczką, pozostawiając swoje domostwa, a ponad 2 800 domostw zostało spalonych. Znane są przekazy: Łuny w Bieszczadach! .
By zapobiec dalszym tragediom mieszkającej tutaj ludności z urzędu i z konieczności podjęto Akcję Wisła - przesiedlając pozostałą ludność ukraińską na Ziemie Północno - Zachodnie; Bieszczady opustoszały! Po Połoninach przewijała się tylko zwierzyna i resztki rozbitych ugrupowań ludobójczych formacji nacjonalistów ukraińskich, które nie zdążyły przedostać się na południe, za granicę; jakaś część w bitewnych potyczkach zginęła, niektórzy dostali się do niewoli m.in. w Jaworznie, a znaczna ich liczebność przedostała się aż do Kanady, gdzie ich potomkowie pozostają do dnia dzisiejszego, tworząc aktywny Związek Ukraińców.
Homilię kaznodzieja zakończył /akuratnie dzwony biły na "Anioł Pański"/ modlitwą:
Uchroń od zła i nienawiści;
Niech się odwet nasz nie ziści!
Na przebaczenie im przeczyste -
Wlej w nas moc, o Chryste!
/fragment: Jan Romocki/
Po zakończonej Eucharystii - z liczną Komunią św. - uczestnicy uroczystości udali się na cmentarz, gdzie nastąpiła druga część dzisiejszego spotkania: odsłonięcie i poświęcenie Pomnika ku czci pomordowanych przez UPA - OUN.
Pomnik przepasywały biało - czerwone wstęgi. Obok stały proporce. W pewnej odległości ustawiono znicze, które również służyły jako teren uświęcony na czas poświęcenia.
Było dobre nagłośnienie i dostępne bezprzewodowe mikrofony.
Uczestnicy uroczystości odśpiewali Hymn Państwowy.
Godne uwagi jest Wprowadzenie i powitanie, wypowiedziane przez Prezesa Związku Wysiedlonych HT 1951 Pana Wiesława Cybuch /HT - Hrubieszów Tomaszów/:
Szanowni Państwo za chwilę nastąpi odsłonięcie i poświęcenie Pomnika pod nazwą:
POMNIK KU CZCI POLAKÓW ZAMORDOWANYCH NA KRESACH POŁUDNIOWO - WSCHODNICH PRZEZ OUN - UPA W LATACH 1939 - 1947. Związek Wysiedlonych HT 1951 w Ustrzykach Dolnych jest inicjatorem budowy Pomnika przy wsparciu społeczeństwa i tutejszych władz. Głównym celem tej inicjatywy jest oddanie czci Polakom pomordowanym przez nacjonalistów ukraińskich w Bieszczadach oraz na terenach Grzędy Sokalskiej.
Niech znajdą miejsce wśród nas!
Są głosy sprzeciwiające się takim uroczystościom. Mówi się, że to rozdrapywanie ran, że należy żyć przyszłością. Żadna przyszłość nie będzie dobrą jeżeli nie będzie się opierać na wrażliwości, na szacunku dla umarłych i żywych. Takie właśnie uroczystości jak dzisiejsza ubogacają człowieka, wyrabiają w nas poczucie szacunku dla życia, a pokazywanie zła, którym w tym przypadku są zbrodnie, to nie rozdrapywanie ran, tylko jego obnażanie. Wiara, zobowiązuje nas do wybaczania, i to jest oczywiste, ale wiara nakłada na nas obowiązek rozpoznawania rzeczy, zdarzeń złych. Czy zbrodnia nie jest złem? Czy okrucieństwo zadane Polakom na kresach to nie zło? Ci, co zadawali tortury, ubierając się w szaty oprawców, sami wybrali sobie miejsce, stając się sługami pana ciemności. Wieczność na pewno już ich osądziła.
Nikt nie ma prawa zabronić nam oddawania hołdu i czci ofiarom mordów - naszym umęczonym Rodakom. Żyliśmy już w czasach, gdzie za mówienie prawdy np. o Katyniu, groziły represje i więzienia. A obecnie? A obecnie mówi się, że w imię przyjaźni sąsiedzkiej, mamy zapomnieć i nie pamiętać. To jest próba obdarcia nas z normalnej ludzkiej wrażliwości. My nie chcemy być wspólnikami tych, w których zanikło sumienie. Na to zgody nie ma.
Jesteśmy otwarci na każde dobro, które wypływa z człowieka, bez względu na narodowość. W rozmowach Kresowian przewija się zwątpienie: czy ofiary mordów zostały przeklęte, a zbrodniarze odnieśli zwycięstwo? . Nasze milczenie i nasza bierność świadczyłyby o tym. Jest inaczej - pamiętamy. Pamiętamy o Was. Nasza pamięć o ofiarach . to pamięć o tobie Ciociu, miałaś wtedy 11 lat, . o tobie Wujku, Babciu i Dziadku, . o tobie Jasiu i o tobie Marysiu - byłaś taka malutka, . o tobie mamo i tato - jak własnym ciałem chroniliście swoje dzieci przed siekierą bandyty. Jak pisze poeta: ". odchodzili z Ziemi Polskiej do Wieczności, chociaż żyć się tak chciało."
Ta inicjatywa, ten Pomnik, wizja jego powstania, to pragnienie bycia jak najbliżej tych, którzy ponieśli śmierć męczeńską, by można było pochylić się nad Nimi, odmówić modlitwę, zapalić świeczkę.
Jakże jesteśmy poruszeni, bo jesteście już wśród nas!
To dzieło powstało po to, aby nie okazało się, że mordercy będą nazywani bohaterami, a o Bohaterach nie będzie się pamiętać.. Następuje poświęcenie Pomnika przez ks. prob. Józefa Bieniek i ks. Tadeusza Pater .Za chwilę złożymy kwiaty, a kwiaty daje się tym, których się kocha i szanuje, nie tylko w życie, ale i po śmierci.
Przed złożeniem kwiatów - uroczyste powitanie Gości - przez prezesa Cybucha .
Powitanie
W imieniu Związku Wysiedlonych HT 1951 pragnę powitać wszystkich zgromadzonych, przedstawicieli rodzin pomordowanych, mieszkańców gminy Ustrzyki Dolne, gminy Czarna, gminy Lutowiska.
Witam ks. Dziekana Józefa Bieńka, ks. Tadeusza Patera, gości z Wrocławia, na czele z Panem Szczepanem Siekierką, prezesem Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, wraz z pocztem sztandarowym, przedstawicieli Towarzystwa Przyjaciół Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich z Rzeszowa, przedstawicieli Koła Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów w Głogowie wraz z pocztem sztandarowym, Pana Euro posła ubiegłej kadencji dr Andrzeja Zapałowskiego;
Witam władze Samorządowe: Pana Wicemarszałka Województwa Podkarpackiego Kazimierza Ziobro, Przewodniczącego Rady Powiatu Piotra Korczaka, Burmistrza Ustrzyk Dolnych Henryka Sołuję, Wójta Lutowisk Włodzimierza Podymę, Pana Artura Bobreckiego, projektanta Pomnika, Pana dyr. Wiesława Jasińskiego, przedstawicieli Światowego Kongresu Kresowian z Bytomia: Pana Antoniego Mikluszkę i Pana Stanisława Szarzyńskiego, Sybiraków - Pana Tadeusza Siniewicza wraz z pocztem sztandarowym;
Witam poczty sztandarowe: Szkoły Podstawowej w Równi, Zespołu Szkół Publicznych Nr - 1 w Ustrzykach Dolnych, dyrektorów Ustrzyckich Szkół, Szkół Gminy Ustrzyki oraz ich przedstawicieli, Młodzież Szkolną Liceum Ogólnokształcącego w Ustrzykach, która przedstawi krótki program artystyczny oraz dyr. Narciarskiej Szkoły Sportowej w Ustrzykach Dolnych, Pana Bogdana Zwarycz, wraz z pocztem sztandarowym, Straż Graniczną, Powiatową Straż Pożarną, wraz z pocztami sztandarowymi, w tym z Lipia, z historycznym sztandarem z Krystynopola, z roku 1931 oraz szczególnie Panią Krystynę Chowaniec wraz z Sanockimi Harcerzami, sztandar z Chorągwi Harcerskiej z Wrocławia, a także Pana Wojciecha Szotta, dyr. Ustrzyckiego Domu Kultury.
Przepraszam jeśli kogoś pominął...
Podziękowanie -
Drodzy Państwo, każde tego typu dzieło powstaje przy udziale, uczestnictwie, wsparciu wielu osób. To jest nasza wspólna sprawa. Jak widać duch w Narodzie nie zginął. Jesteście wielcy.
Zanim przekaże głos mojemu zastępcy Panu Franciszkowi Flakowi . młodzieży, pragnę z całego serca podziękować Wam za przygotowanie i przedstawienie programu artystycznego. Jest to młodzież Ustrzyckiego Liceum. Pan dyr. Arkadiusz Lupa może być z nich dumny, my oczywiście także.
Dziękuję również tej młodzieży z pocztów sztandarowych i pozostałym młodym ludziom - jesteście dla nas bardzo ważni. Dziękuję duchowieństwu - ks. dziekanowi Józefowi Bieńkowi, ks. Tadeuszowi Paterowi z Przemyśla.
Dalsze podziękowania wypowiedział Pan Franciszek Flak, i inni samorządowcy.Program artystyczny Młodzieży Liceum Ogólnokształcącego w Ustrzykach Dolnych .
Okolicznościowe wystąpienia Gości
/między innymi Pana Szczepana Siekierki/
. Następuje składanie kwiatów i zapalanie zniczy .
Uroczystości na cmentarzu przy pomniku - kończą się odśpiewaniem: R o t y!
opr. ks. Tadeusz Pater - Salezjanin
KRESOWIANIE - NA KRESACH!
90 Rocznica Odzyskania Niepodległości Polski .
Kresowianie z Małopolski Wschodniej, z terenu Przemyśla: Przemyskich Rodzin Kresowych, Związku Harcerstwa Polskiego ZHP i młodzież ze Związku Strzeleckiego "Strzelec" - aktywnie włączyli się do obchodów tak doniosłej rocznicy odzyskania przez Polaków niepodległości: 1918 - 2008! Uroczystość ta miała miejsce u jej ź r ó d e ł - u źródła patriotyzmu i polskości: we Lwowie, w dniu 12 listopada 2008 roku.Były jednak zaplanowane "s t a c j e" tej uroczystości . Najpierw: Ż ó ł k i e w . Potem: Cmentarz O b r o ń c ó w L w o w s k i c h . A uwieńczenie: w T e a t r z e W i e l k i m we Lwowie. Żółkiew . Zauroczyła nas, pielgrzymów z Przemyśla, majestatyczna architektura kościoła-kolegiaty pw. św. Wawrzyńca i św. Stanisława bpa. Zbudowana na planie krzyża, którego ramiona wieńczy dostojna kopuła z latarnią i krzyżem, stojąca wśród takich znakomitości jak Kolegiata Zamojska, potem Stanisławowska i Lwowska. Ta właśnie budowla wznoszona przez rodzinę Żółkiewskich, przede wszystkim Stanisława Żółkiewskiego /XVI w./, z czasem stała się ich mauzoleum rodowym, a następnie Sobieskich, zwłaszcza Jana Sobieskiego; to swoiste sanktuarium 'sławy i chwały wojennej Polaków'. Niestety, nie ma już wielkich płócien, obrazujących bohaterskie walki polskich wodzów - pozostały na ścianach świątyni jedynie p u s t e miejsca ich obecności. Na dzień dzisiejszy widać, że jest restaurowana, porządkowana, by znów pełnić swoją historyczną powinność kościoła parafialnego dla wspólnoty rzymskokatolickiej.Tutaj właśnie, w bogactwie wspomnień historycznych i patriotycznych, pielgrzymi uczestniczyli we Mszy św., sprawowanej w intencji Ojczyzny i walecznych Obrońców Lwowa i Wolności z roku 1918! Celebrowali księża: Tadeusz Pater, kresowianin oraz Józef Mroczek, kapelan, z udziałem sióstr zakonnych Dominikanek, które tutaj pracują wśród dzieci. Na zakończenie Mszy św. - pielgrzymi uroczyście wyśpiewali pieśń: Boże, coś Polskę! Wymownym symbolem polskości tego dostojnego miejsca była "warta honorowa" młodzieży strzeleckiej z biało-czerwonymi flagami ze swoim opiekunem ppł Ryszardem Karpińskim. Dopełnieniem przeżyć religijnych był doskonały komentarz Pani Heleny Zasadny, która towarzyszyła podczas całej pielgrzymki po Ziemi Ojców.Opuszczając świątynię pielgrzymi przeszli przez względnie uporządkowany Rynek, aby - przez bramę wjazdową - wejść na dziedziniec dawnego Zamku Żółkiewskich, później Sobieskich i Radziwiłłów . Zaskoczył wszystkich widok przygnębiający . jedno wielkie rumowisko . walące się dachy ze sterczącymi kikutami drewnianej więźby . W swoich posadach trzymają się jeszcze mury narożnych baszt obronnych, których było cztery; bowiem Zamek był posadowiony na planie czworoboku. Wygląda na to, że są prowadzone jakieś remontowe prace - teraz, po takiej dewastacji. Stan i wygląd zupełnie przypomina smutną historię Pałacu Lanckorońskich w Komarnie, Rozdole, Pałacu Magnackiego w Podhorcach, i litość dziś wzbudzającego ogromnego kompleksu zabudowań klasztornych z kościołem w Podkarmieniu, fundacji króla Jana III na rzecz Ojców Dominikanów, z łaskami słynącym Obrazem Matki Bożej Podkamieńskiej /obecnie Obraz znajduje się w kościele Ojców Dominikanów we Wrocławiu/. Po zapoznaniu się z historią Zamku Żółkiewskich, który był wcześniejszą budowlą niż Kolegiata, pielgrzymi udali się w obręb dominikańskich zabudowań klasztornych, kiedyś należących do największych na terenie Małopolski Wschodniej - Dawnej Rzeczpospolitej Polskiej - w których mieściły się instytuty edukacyjne dla zakonnej młodzieży dominikańskiej. Obiekt tak pomyślany, że pełnił funkcje obronne miasta: wysokie, masywne mury, małe otwory okienne klasztoru i kościoła, a wieża - pełniła również stanowisko wieży strzelniczej. Małą bramką udało się wejść pod mury świątyni. Drzwi wejściowe - zamknięte. Wokoło chwasty. Zgromadzony materiał drzewny świadczyłby o prowadzonej restauracji obiektu. Skojarzenie naprowadzające na podobny stan zniszczeń w Podkarmieniu /na drodze do Huty Pieniackiej, w powiecie Brody/. Mówiono nawet, że władze miasta byłyby skłonne zwrócić wspólnocie polskiej ten cały obiekt .- Pytanie: kto byłby w stanie taki obiekt odrestaurować po takiej dewastacji, a następnie utrzymać?Nie sposób było obojętnie przejść obok kolejnej pokaźnych rozmiarów budowli to jest - nowej synagogi, którą dzięki dotacjom króla Sobieskiego, wznieśli Żydzi; żółkiewska synagoga - architekturą, uposażeniem i rozmiarami należała kiedyś do synagog 'najokazalszych i najpiękniejszych na Kresach'. Obecnie otoczona parkanem - pozostaje w remoncie; nie ma widoku na szybkie zakończenie.Mijają wieki - przemija świetność i bogactwo . pozostają jedynie wartości ducha! Czas naglił . W złocistych promieniach słonecznych Kresowianie z Przemyśla opuszczają Żółkiew. Ostatnie spojrzenie na panoramę miasta, naznaczoną wieżami kościołów i obronnymi basztami, wtopionymi w ruinach zamkowych.Kierunek: Lwów - i Cmentarz Obrońców Lwowa - Orląt Lwowskich . Po drodze -przekazywali najistotniejsze komentarze Pani Helena i Pan Stanisław Szarzyński. Główna brama cmentarna. Zakupiono wejściówki. Przejście alejami wielkiej Nekropolii Łyczakowskiej. Jedynie rzut oka na bogactwo nagrobnych form artystycznych - świadków sztuki i bogactwa. I te kruszeją pod działaniem wieków, inne . pod działaniem niszczycielskiej ręki człowieka: ukraść, sprzedać, wymienić miejsce na "nowy" pochówek .Przed pielgrzymami otwiera się m i a s t o krzyży! . w większości opatrzonych tabliczkami z imieniem i nazwiskiem, a często nawet z datą wieku . są to młodzi . bardzo młodzi bohaterowie, którzy oddali swoje życie dla tej Najdroższej - dla Ojczyzny!Od strony południowej - od Pohulanki - wciąż dominują dwa p y l o n y z miejscowościami bitew oraz znaczny element kolumnady - tutaj: Pomnika Chwały - z napisem wzywającym do refleksji i zadumy: "MORTUI SUNT UT LIBERI VIVAMUS"! . Pielgrzymi otoczyli Grób Nieznanego Żołnierza . Chwila zadumy . Strzelcy zaciągnęli honorową wartę z symbolami polskości . Zapalono przywiezione znicze . Złożono wiązanki kwiatów, i biało-czerwone wieńce; jak one tutaj są wymowne! . Nastąpiła wspólna modlitwa w intencji tych, którzy tutaj są pochowani, i wszystkich tych, którzy oddali swoje życie za Ojczyznę, za wolną Polskę! . Wieńczącym akcentem było wyśpiewane wezwanie: "Wieczny odpoczynek racz im dać Panie ." i błagalna modlitwa: "Pod Twoją obronę" - bowiem "Leopolis semper fidelis" - a my, Pielgrzymi, winniśmy im naszą, pełną wiary modlitwę! . Z nostalgią opuszczamy CAMPUS NEKROPOLII LWOWSKIEJ . Autokar zatrzymuje się przy Baszcie Prochowej. Organizatorzy dają wolny czas do godziny 16,30. Potem - zbiórka na placu przed Teatrem Wielkim, obecnie mianowanym: Teatr Opery i Baletu im. Sołomiji Kruszelnyćkoji, jakby gmach nie był wzniesiony przez lwowskiego architekta Zygmunta Gorgolewskiego; najłatwiej - to "zacierać" ślady polskości! - Był Teatrem Wielkim za czasów polskich, mógł pozostać Teatrem Wielkim - na czasy obecne .We Lwowie, w Teatrze Wielkim, w dniu 12 listopada 2008 roku, a więc dzisiaj - została zaplanowana uroczysta akademia z okazji 90. Rocznicy Odzyskania Niepodległości przez Polskę: 1918-2008 rok! A wszystko zaczęło się tutaj, we Lwowie! - 1 listopada 1918 roku; Tutaj, we Lwowie w obronie Miasta wybiegły O r l ę t a, oddają swoje młodociane życie; I tutaj, we Lwowie wzniesiono dla nich imponujący C A M P U S ORLĄT LWOWSKICH - OBROŃCÓW LWOWA . Zaproszeni goście zapełniali salę widowiskową teatru oraz jego balkony. Pielgrzymi z Przemyśla - z przychylności Konsula RP we Lwowie Marcina Zieniewicza, i jako wyraz jego uznania za postawę patriotyczną wobec tragicznych wydarzeń w Małopolsce Wschodniej - zostali zaproszeni do udziału w tej podniosłej uroczystości; A pielgrzymi przyjęli to zaproszenie z poczuciem wyróżnienie i osobistej satysfakcji. Punktem centralnym akademii, podkreślającym polskość - to wystąpienie zespołu operetkowego z Warszawy, który zaprezentował spektakl: "Księżniczka czardasza". Muzyka lekka, urozmaicona, a fabuła - zrozumiała i humorystyczna. Wszystkim przypadła do gustu, co okazywano gromkimi oklaskami w trakcie akcji, a nade wszystko na zakończenie spektaklu. Niekończące się brawa . - Zaproszenie Operetki Warszawskiej do Lwowa było pomysłem Generalnego Konsula RP we Lwowie Ambasadora Wiesława Osuchowskiego, któremu kończy się kadencja funkcyjna; Lwów oczekuje na nominację nowego! - który, może zasiądzie już w nowej siedzibie konsularnej, która jest daleko posunięta w budowie? .Na małą wzmiankę zasługują jeszcze niektóre elementy związane z omawianą uroczystością. Dekoracja sceny. Skromna, ale również dyplomatycznie wyważona; Napis:
90. ROCZNICA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI
bez wzmianki: przez kogo i kiedy? - Domyślną odpowiedzią - to po lewej stronie, nieco powyżej napisu, było umieszczone Godło Polski - Orzeł, z koroną. Na rozpoczęcie akademii: pięciu panów wyszło na proscenium; wtedy zabrzmiały narodowe hymny przy stojącej postawie całej widowni, najpierw ukraiński, następnie polski. Rozpoczęły się przemówienia. Pierwszy zabrał głos gospodarz uroczystości, Pan Konsul Generalny Wiesław Osuchowski. Poruszył między innymi następujące myśli:- wolność wywalczyliśmy po 123 latach zaborów, żyjąc w trzech różnych frakcjach: kulturowej, religijnej i narodowościowej - sprawy Polski, w tym wolnościowe, nie znajdowały zrozumienia przez inne państwa - ówcześni politycy źle mówili o Polsce, nie rokowali wsparcia powstańczych zrywów - na dzień dzisiejszy: Polacy we Lwowie są mniejszością; jesteśmy wdzięczni Ukraińcom za ich pomoc i zrozumienie - życzymy Ukrainie i całemu ukraińskiemu narodowi wstąpienia do Unii Europejskiej i systemu obronnego NATO -Drugim przedmówcą był senator RP Ziółkowski, zwracając uwagę na takie problemy:- wielka kultura narodowościowa była fundamentem dążności za wolnością,- głęboka historia ofiar obrońców w czasie trwania walk o odzyskanie wolności - zmieniają się uwarunkowania historyczne i społeczne: potrzebna jest współpraca z Ukrainą w dążeniu do Unii Europejskiej, przy zachowaniu swoich wartości: tradycji, wiary, języka; dziękuję, że Polacy na Ukrainie mogą te wartości utrzymywać i rozwijać,- zapewne ta współpraca jeszcze się pogłębi na rzecz Unii - aby została otwarta granica między naszymi narodami;. Niech żyje niepodległa Polska!. Niech żyje niepodległa Ukraina!. Niech żyje Polonia Lwowska! . oklaski .Z kolei głos zabrał /jeśli nie ma pomyłki/ wicegubernator Ukrainy, koncentrując swoje wystąpienie około następujących zagadnień:- oddajemy szacunek Polakom w dążeniu do niepodległości Polski,- na dzień dzisiejszy potrzeba współpracy obu narodów: Polski i Ukrainy,- i potrzebna mądrość partii z obu stron patrzenia na "jutro"- nie wracać do historycznej przeszłości .. Sława Polsce!. Sława Ukrainie! . oklaski .Ze strony ukraińskiej przemówił jeszcze hołowa obłast'i - Wojewoda Lwowa, podejmując przesłanie: - długa była droga Polski i Ukrainy do wolności .- dzisiaj posiadamy wielki potencjał narodowy "budowania razem" .- brać pod czujną uwagę to, co łączy: historia, kultura, poezja, wielki "d u c h" Polaków i Ukraińców!. Sława! . Sława! . oklaski . Jeszcze raz ze strony polskiej głos zabiera poseł RP Marek Kuchciński, który odczytałlist - przesłanie od Marszałka Sejmu RP Bronisława Komorowskiego:- do wszystkich zebranych na Obchodach 90. Rocznicy Odzyskania Niepodległości Polski,- przekazując swoje życzenia pomyślności Polakom i Ukraińcom- oraz słowa h o ł d u prochom Polaków - poległych na cmentarzach świata . . Zakończyły się przemówienia! - Czy to były przemówienia? - To była poezja! . Tyle miłych słów, zapewnień, twórczych zapowiedzi i planów o współpracy . - Chciałoby się słuchać, i słuchać . bo słuchając człowiek odrywa się od trudnej, zadziornej, przygniatającej rzeczywistości; zostaje porwany w świat fantazji, a może nawet urojenia? - Jak oni potrafią przemawiać? .
Rozpoczęła się część artystyczna . Na widowni przyćmione światła. Stopniowo zalega cisza. Orkiestra zajmuje miejsca w tunelu. Muzykanci dostrajają instrumenty. Na pulpitach rozłożone nuty i partytura dla dyrygenta. Jeszcze kurtyna zakrywa scenę.Wchodzi dyrygent . zajmuje miejsce za pulpitem . pałeczka w górę i rozpoczyna sięuwertura . a po chwili - kurtyna poszła w górę - i rozpoczyna się oczekiwany spektakl: "Księżniczka czardasza" . Trudno jest opisać całą paletę przeżyć, uczuć i nastrojów, które zawsze są czymś bardzo osobistym, indywidualnym, niewyrażalnym .I tak zapewne było dzisiaj, tutaj w Teatrze Wielkim, we Lwowie - w atmosferze 90. Rocznicy Odzyskania przez Polaków Niepodległości, w pamiętnych "Lwowskich Bojach", z dniem 1 listopada 1918 roku! Z wyrazami pamięci - Ks. Tadeusz Pater Kresowianin Wykorzystano:"Żółkiew" - Janusz Polaczek"Cmentarz Obrońców Lwowskich" - Stanisław S. Nicieja "Boje Lwowskie" - Czesław Mączyński
* Własne notatki *
----- Original Message -----
From: Andrzej Andrzej
To: sbws@sdb.krakow.pl
Sent: Monday, February 25, 2008 11:03 AM
Subject: Dla p.Marka Sekundy
Drogi Panie Marku! Witam Pana bardzo serdecznie! Minelo wiele czasu, a w najblizszym czasie bedzie juz 2 rocznica jak my sie spotkali i zapoznali. Wiele planow, marzen, projektow...
My w tym roku obchodzimy 50 rocznice od tej chwili jak s.p. Ks. Pralat Tadeusz Hoppe sdb przyjechal do Odessy (1958). Tak sie sklada, ze rowniez w tym roku obchodzimy 120 rocznice od dnia smierci sw. Jana Bosko, no i jeszcze jedna rcznica ale to juz nieistotne, a jednak... na Wielkanoc (23.03) minie 5 lat jak przyjechalem do Odessy, do parafii sw. Piotra, by zastapic jeszcze wtedy zyjacego ks. Tadeusza Hoppe sdb. (zmarl: 10.11.2003).
Jak kazdy gospodarz domu, tak rowniez i ja na dzien obchodow tego jubeluszu, a bedzie to 27-29 czerwca 2008 r., pragniemy uporzadkowac nasz "dom", a jest to przedewszystkim Dom Bozy, czyli parafia sw. Piotra, (gdzie spiewaliscie z waszym chorem), a takze nasze Mlodziezowe Centrum Don Bosko. Modlimy sie i szukamy dobrodziejow na ten cel i bylbym bardzo wdzieczny gdyby mogl mi Pan kogos podpowiedziec do kogo sie zwrocic w tym celu.
Z wyrazami wdziecznosci ks. Andrzej Baczynski sdb.
Za zezwoleniem ks. Andrzeja. /red./
Dziękujemy i prosimy o informację, gdzie można nabyć przedstawioną książkę. /red./
Rybnik dnia 03 01 2008r
Szanowna Pani Ewa Słowiej
Redaktor Naczelny
"Nasz Dziennik"
Serdecznie pozdrawiam Panią Redaktor, oraz pracowników "Naszego Dziennika"
Z wielką wdzięcznością, w porozumieniu z kolegami, Byłymi Wychowankami Salezjańskimi pragniemy bardzo gorąco podziękować Państwu za umieszczony na łamach Waszego świątecznego dziennika artykułu o Wielebnym Księdzu Leonie Musielaku - Salezjaninie. Wielu z nas miało z tym wspaniałym Wychowawcą osobisty kontakt. Wciąż jeszcze słyszymy Jego pogodne, spokojne a jakże odpowiedzialne słowa, które do nas kierował. Pamiętam, będąc dzieckiem przejmujący spektakl "Męki Pańskiej" odtwarzanej w Oświęcimiu przez kleryków, a której twórcą był Ksiądz Leon. My wychowankowie przez całe dziesięciolecia powracamy do niej wystawiając ją w naszych Oratoriach.
Byli i są nadal w naszym życiu młodzieńczym, a również i dorosłym Księża - Salezjanie, których obecność wśród nas, wyzwala w nas ogromną pozytywną energię, do różnorodnych działań na rzecz drugiego człowieka. Która to obecność nieustannie prowadzi, prostuje nasze drogi. A jeśli zdarzy się zabłądzić, pomaga niezwłocznie powracać. To wielkie szczęście mieć w życiu takich właśnie Przyjaciół. Lżej żyć - po prostu. Ksiądz Leon Musielak był takim Kapłanem.
Artykuł ten niewątpliwie rozgrzał nasze salezjańskie serca.
Serdecznie dziękujemy za Waszą heroiczną pracę, aby pismo mogło docierać do naszych domów.
Niech dla Państwa 2008 rok będzie równie bogaty w odbiorze jak poprzednie, niech dzięki wsparciu Opatrzności Bożej i przy współpracy ludzkiej spełnią się wszelkie zamierzenia.
Życzę wszelkiej pomyślności, sił do pracy, wiary w moc zasiewu, którego dokonujemy w imię Boże, i radości z rodzących się owoców.
Ks. Bosko niech będzie stałym natchnieniem w każdym czasie i miejscu.
Serdecznie pozdrawiam.
Wiesław Sojka
Prezes SBWS
Inspektorii Krakowskiej
Częstochowa - KRESOWIANIE
W dniu 22 września br - w sobotę, na Jasnej Górze kolejny raz miała miejsce Pielgrzymka Kresowian Świadków Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów w latach 1939 - 1947.Centralnym punktem spotkania była Masza św. koncelebrowana w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej. Koncelebrze przewodniczył Złoty Jubilat Kapłaństwa ks. Edward Mazur - kapelan ŚZŻ. AK III Obszaru Lwów. Wśród koncelebrujących kapłanów byli również: Kapelan WP, Twierdzy Jasna Góra, O. płk Jan Golonka, paulin, ks. kanonik Edward Dzik, O. Stanisław Gomułka, dominikanin oraz ks. Tadeusz Pater, salezjanin, który został poproszony przez pana Szczepana Siekierkę, prezesa ZG. Stowarzyszenia OUZUN, o wygłoszenie homilii. Msza św. rozpoczęła się, o godz. 11,00 - poprzedzona powitaniem Pielgrzymów przez O. Jana Golonkę i zapowiedzią licznych intencji od innych grup pielgrzymkowych, które w tym czasie współuczestniczyły z Kresowianami; to zabrało sporo czasu, mając na uwadze, że nasz pobyt musiał się zakończyć, o godz. 12,00. Nastał czas głoszenia h o m i l i i, po odczytanej Ewangelii: Jezus w Kanie Galilejskiej . Kaznodzieja przywołał twórczą wypowiedź znanego polskiego Poety Pokucia, wielce cenionego z Pieśni Nabożnych Franciszka Karpińskiego:
"Tum się rodził, tu mnie ojciec stary uczył cnót polskich, Chrystusowej wiary" /Hołomków - Otynia k. Kołomyi/W ten sposób Poeta serc wyrażał wdzięczność swojemu ojcu za tak głębokie religijne wychowanie w domu rodzinnym w dzieciństwie, następnie u Księży Jezuitów w Stanisławowie . i w dalszych studiach /we Lwowie/, dając do rąk polskiemu czytelnikowi wspaniałe i coraz dojrzalsze utwory między innymi Nie zna śmierci Pan Żywota, albo perełka polskiej liryki Bóg się rodzi. Bowiem pragnieniem Poety było, aby jego pieśni dotarły pod strzechę wieśniaczą! .I miał tego świadomość, czemu daje wyraz w wypowiedzi:
"Uczcie się, dzieci nasze,
Nucić tę pieśń wraz z nami,
Ażeby wnuki wasze
Śpiewały ją wiekami"
Drodzy Pielgrzymi - Kresowianie!
Nasza obecność tutaj przed Cudownym Obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze przynagla nas do szczególnej refleksji, idąc za Poetą: mieć pełną świadomość polskości i z głębokim przekonaniem przekazywać ją pokoleniom .
Sądzę - mówił kaznodzieja - większość z nas rodziła się na Kresach. Niesie w swoim sercu umiłowanie ojcowizny: ziemi, domostwa, pól i lasów, tradycji i swoistej kultury; wszystko to co nasze, co polskie. Niesiemy nadto wielkie doświadczenie trudu i poniżenia okupacyjnego; nadto wszystko doświadczenie m a r t y r o l o g i i - ze strony byłych sąsiadów Ukraińców.
Posłużę się ostatnimi osobistymi przeżyciami .
Kalwaria Pacławska - 14 sierpnia 2007 r. -Sanktuarium Matki Boskiej na wzgórzu kalwaryjskim wypełnione po brzegi. Pielgrzymi schodzą się na popołudniowe nabożeństwo. Są dorośli, młodzież i są dzieci, często bardzo małe. Dochodzi godzina 15,00, godzina Męki Pańskiej - będzie odmawiana Koronka do Miłosierdzia Bożego przed Cudownym Obrazem. - Jestem i ja.
Dzwonek przy zakrystii. Wychodzi liturgiczna służba. Rozpoczyna się nabożeństwo.
Pielgrzymi są zmęczeni po odbytych d r ó ż k a c h .większość jednak klęka, inni stoją. Przede mną zaledwie kilka kroków stoi matka z trojgiem dzieci. Najmniejszą, dziewczynkę, trzyma na swoich ramionach. Dziecko ma niewiele ponad dwa lata. Milutkie. Buzia owalna, jasne, kędzierzawe włosy . całe wtopione w matczyne objęcia .twarzą przylgnęło do matczynej! . Nie kręci się. Nie dokucza. Nie kaprysi .Z tym większą uwagą obserwowałem dalsze jego zachowanie: czy pojawi się w końcu jakieś zniechęcenie?
Kończy się Koronka. Do ołtarza dochodzą kapłani - będzie Msza św., koncelebrowana. Następuje wyliczanie intencji, z którymi przybyli pielgrzymi. Rozpoczyna się liturgia mszalna: są czytania i śpiewy. Jeden z koncelebrantów wygłasza homilię; niekrótką! Potem przychodzi czas Komunii św. - licznej; na Kalwarii zawsze są liczne . Kolejne ogłoszenia programowe i błogosławieństwo na zakończenie liturgii. Teraz zwyczajem kalwaryjskim pielgrzymi udają się w procesjonalny - na kolanach - obchód dookoła ołtarza z Cudownym Obrazem. Dochodzi druga godzina nabożeństwa.
. A matka wciąż z dzieckiem na rękach . i na kolanach dookoła ołtarza . a potem jeszcze osobista adoracja przed Obrazem Matki Bożej. Chciałem porozmawiać z tą matką, ale się nie doczekałem. Nurtowała mnie uporczywa myśl: w jakich intencjach modliła się ta utrudzona matka? . o co prosiła Matkę Chrystusa? - razem ze swoimi dziećmi!
Dłuższy jeszcze czas stałem w tym głębokim zamyśleniu. Powstało jakieś kłębowisko obrazów, wspomnień, z których wyłonił się f i l m t r a g i c z n y c h przeżyć:
* 11 lipca 1943 -Poryck; była to niedziela; mieszkańcy przeżywali Dzień Pański - modlili się w różnych dla siebie intencjach: o zdrowie, o szczęśliwe przetrwanie okupacji . Nikt nawet nie myślał, że za chwilę zostaną okrążeni przez bandy ukraińskie i tam w świątyni wymordowani - dorośli z dziećmi; wiele było takich, jak ta dzisiaj na rękach swej matki .
* 12-16 marca 1944 - Podkamień; w biały dzień - świątynia Ojców Dominikanów, zapełniona mieszkańcami miasteczka, którzy chronili się przed ludobójcami ukraińskich nacjonalistów - ponieśli śmierć męczeńską - w wielkiej liczebności! Świątynia obficie spłynęła krwią niewinnych ludzi, Polaków - bo byli Polakami!
* 28 lutego 1944 - Huta Pieniacka; w biały dzień nastąpiła z a g ł a d a! .
W ciągu kilkunastu godzin spłonęło 172 gospodarstwa, wymordowano i spalono ponad tysiąc osób! Nikomu nie pozwolono przeżyć! Nawet tej matce, pozostającej w połogu - musiała wyjść z mieszkania i nieść to maleństwo w swoich rękach, które wnet jej wypadło z rąk i zostało stratowane! - Może było jak ta dziewczynka na Kalwarii Pacławskiej? .
Jakież to wyrafinowane l u d o b ó j s t w o! .Może ta matka z tymi dziećmi i za nich pokutowała? - O, Maryjo, Ty najlepiej wiesz czym jest boleść matki .
Drodzy Pielgrzymi - Kresowianie!
Jeszcze przez chwilę pozostańmy w Sanktuarium Kalwaryjskim. W głównym ołtarzu tej świątyni jest wielki K r z y ż - również słynący z doznawanych łask; przeróżnych. Przy nim także zatrzymują się pielgrzymi, aby o nie błagać! .Na różny sposób to czynią: jedni zmawiają modlitwy stojąc, inni klękają, a jeszcze inni - kładą się k r z y ż e m - nie zważając na przechodzących, którzy potrącają, a nawet nadeptują! .
I tam zatrzymałem się na modlitwę kapłańska. Doznałem wzruszenia . Matka klęczy, a jej dziecko, starsze, może 3 - 4 klasa wyciągnięte k r z y ż e m twarzą do posadzki, kamiennej; długo . znacznie długo! . wiele osób w tym czasie przyszło i odeszło . a ono wciąż leży krzyżem . ani drgnie! . Matka nie przeszkadza. Nie nawołuje, nie przymusza do wyjścia . są zatopieni jakieś dogłębne błagania . może o jedność w rodzinie, o zdorwie rodziców lub swoje? - Któż to odgadnie .Sprawa musi być jednak poważna. Skończyłem swoje modlitwa kapłańskie . i wyszedłem ze świątyni, pozostawiając to dziecko wciąż leżące krzyżem na kamiennej posadzce!
Na chwilę się jednak zatrzymałem pełen w sercu niepokoju .Mając przed oczyma dziecko leżące krzyżem nie mogłem się otrząsnąć ze wspomnień - bolesnych i tragicznych, ludobójczych: DZIECI-MĘCZENNIKÓW tych z Kresów .
* mały Antoś, niespełna dwa latka, którego matka nie wypuścić z rąk! Trzeba było odciąć matczyną rękę, aby dzieckiem uderzyć o ścianę i rzucić na ziemię, a matkę pchnąć do płonącego budynku; matka spłonęła, dziecko po kilku godzinach zmarło.
* Marysia i Karolinka, mające 5 i 8 lat, z jednaj rodziny, Marysia konała przez wiele godzin z rozciętym brzuszkiem, wołając o pomoc mamy, a Karolinka - spłonęła żywcem we własnym domu razem ze swoimi rodzicami . Czy myślący człowiek może to znieść i zrozumieć? - Resztki ciał wydobyto dopiero po kilku miesiącach, po przejściu frontu 1944.
* małe dzieci nabijane na kołki sztachet, bądź wrzucane do studni .
* i te bardzo małe - przybijane do pni drzew i przywiązywane kolczastym drutem, z okrzykami: "p o l s k i e o r ł y!" . To rzeczywiście p r a k t y k i ze zwyczajów turańskich! .Ale jak dotąd nie ma najmniejszej woli przyznać się do ludobójstwa ze strony ukraińskiej; nie ma też woli ze strony polskiej, aby ten problem należycie i sprawiedliwie rozwiązać. Podejmowane dotąd p o j e d n a n i a nie przynoszą żadnego skutku, bo nie są oparte na obiektywnej, rzeczowej prawdzie; dlatego są puste . To jeszcze wielka praca przed nami, którzy jesteśmy świadkami martyrologii na Polakach, aby te problemy doczekały się unormowania; Maryjo! - Tyś pod krzyżem Syna stała, tyleż Matko wycierpiała, Maryjo!
Czas naglił! Na zakończenie kaznodzieja przytoczył fragment wiersza Jerzego Michotka
Wierne Madonny Lwowa -
Na progu Tysiącleci Chrześcijaństwa -
Błagamy cię - Królowo Korony Polskiej:
Przytul nas swoją ciepłą dłonią -
Panno Jałowiecka,
Matko Łyczakowska,
Matko Śnieżna .
Wiary nam trzeba - Matko Boska! .
Siły nam trzeba - Matko Boska! .
Cierpliwości - Matko Boska! .
Daj nam! -O, Łaskawa Matko Polska! Daj! .Amen!
Szanowna Redakcjo i Czcigodni Czytelnicy!
Sprawcą mojego pisania jest Pan Wiesław S. (...); zwyczajnie mnie przynaglił, abym cokolwiek o sobie napisał ... Pomyślłem: Jak to - cokolwie? Każdego Czytelnika należy uszanować, zachowując ludzką godność - Jego i swoją.
Jestem kresowianinem. Urodziłem się blisko Lwowa, w Rumnie, w powiecie rudeckim /obecnie: gródeckim/. Miejscowość duża, licząca ponad 700 gospodarstw. Były tam dwie szkoły: duża i mała, były również świątynie: dwa kościoły - stary, drewniany i nowy, murowany, jeszcze nie wykończony i cerkiew grecko-katolicka /prawosławia nie było/. Na miejscu mieszkańcy mieli młyn, mleczarnię i sklepy oraz Dom Ludowy. Przez środek wioski płynął potok Gasiska, lewy dopływ Wereszycy, a ta była dopływem Dniestru. Tereny tam piękne, faliste, a ziemia bardzo urodzaina - czarnoziem, łąki zdobne obfitym kwieciem, nad którymi unosiło się rozśpiewane ptactwo; w takiej panoramie pracować się chciało.
W 1939 roku - miałem iść do I klasy! Ale nie poszedłem ...
Nastała wieloletnia, okrutna zawierucha wojenna! Była wywóżka na Sybir, więzienia, łapanki, ... i było morderstwo! - Zniszczono polskie rodziny! ... - Aż nastał rok 1945: ekspatriacja na Ziemie Zachodnie! I tak z rodzicami znalazłem się blisko Twardogóry, w Goszczu. Mieszkaliśmy jeszcze razem z Niemcami. Tutaj kontynuowałem szkołe podstawową do VII klasy włącznie.
A potem? - A potem ... cdn.
/Zachęcam: Czytajcie moją książkę "Oczyma i sercem", ks. Tadeusz Pater lub mojej redakcji: "Listy o Kresach Połd.-Wschodnich"/
ks. Tadeusz Pater
Pod znakiem "Białoczerwonej" .
W dniu 10 listopada 2007 roku w miejscowości odległej zaledwie o 20 km od Przemyśla, w Kaszycach, odbyła się podniosła uroczystość, związana z odsłonięciem Tablicy Pamiątkowej i nadania Szkole Podstawowej imienia płk Czesława M ą c z y ń s k i e g o. Na taką chwilę mieszkańcy Kaszyc czekali dziesiątki lat.Skąd to przywiązanie mieszkańców do brygadiera Czesława Mączyńskiego?A to stąd, że Czesław Mączyński jest ich rodakiem. Urodził się 9 lipca 1881 roku w Kaszycach, jako syn nauczyciela Pawła i matki Julii. Tutaj kończył szkolę powszechną, a szkołę średnią - w Jarosławiu. Następnie studiował na Uniwersytecie Lwowskim, początkowo prawo, a ukończył filozofię. Zawsze mocno związany z formacją wojskową - pod zaborami z austriacką, natomiast po uzyskanie niepodległości przez Polskę - bez reszty oddany polskiej służbie wojskowej. Trzeba mocno zaakcentować, że od dzieciństwa wychowywał się i wzrastał w domu rodzinnym w Kaszycach w atmosferze głębokich wartości religijnych i patriotycznych. Jak trafnie notuje w swojej monografii Jacek Miliński Pułkownik Czesław Mączyński: "Żarliwy katolik, patriota, dla którego polski Lwów był obsesją, miłością, wypełnieniem pustego miejsca w życiu".Jak się to stało, że kpt Czesław Mączyński wzbił się na tak wielkiego bohatera i obrońcy Lwowa w 1918 roku, i w następnych? W latach następujących po zakończeniu I wojny światowej w 1914 roku stopniowo kruszeją więzy rozbiorców Polski: Prus, Rosji i Austrii. Austriacy przewidująco uniemożliwiają stronie polskiej w Galicji usamodzielnienie się - dlatego dokonują przegrupowania wojsk: formacje złożone z Ukraińców szybko przerzucają w rejon Lwowa, Tarnopola i Stanisławowa, natomiast formacje austro-węgierskie z przewagą Polaków - wysyłają w głąb kraju, a nawet na front włoski! I tak na dzień 31 października 1918 roku - na 20 tysięcy wojska austriackiego w garnizonie lwowskim było około 12 tysięcy żołnierzy narodowości ukraińskiej, resztę stanowili neutralni Węgrzy i życzliwi Ukraińcom Austriacy.Świadomi tej sytuacji Ukraińcy z dniem 1 listopada 1918 roku dokonują zamachu stanu: zajmują główne, strategiczne punkty miasta /Namiestnictwo, Magistrat, Wysoki Zamek, Pocztę, Dworzec i rogatki miasta; dzieje się to również na prowincji/, dokonują internowania w zakresie władz administracyjnych, wprowadzając tzw. Ukraińską Radę Narodową , a miasto zarzucono odezwę do mieszkańców Lwowa - choć Ukraińcy stanowili nie więcej jak 13% mieszkańców Lwowa - "Wolą ukraińskiego narodu utworzone zostało na ziemiach ukraińskich byłej austro-węgierskiej monarchii państwo ukraińskie. Najwyższą władzą państwa jest Ukraińska Rada Narodowa" (.). Trzeba rzetelnie przyznać, że strona polska została całkowicie zaskoczona . - i nie przygotowana! Dysponowała nikłymi siłami obronności: około 300 członków Polskiej Organizacji Wojskowej, którą kierował por. Ludwik de Laveaux, około 200 członków Polskiej Kadry Wojskowej, pod kierownictwem kpt Czesława Mączyńskiego, również około 200 osób oficerów i podoficerów z dawnego Polskiego Korpusu Posiłkowego i II Brygady Legionów, a roztaczał nad nimi opiekę płk Władysław Sikorski, który na dzień 1 listopada br. był w Przemyślu. Ponadto brakowało jednomyślności w podjęciu dowodzenia w obronie Lwowa. Pierwszy opór stawiła polska młodzież akademicka zgrupowana w Domu Akademickim "Łozinka", potem Dom Techników, Szkoła Sienkiewicza, Politechnika. Ta właśnie młodzież późną nocą 1 listopada - zaprosiła w swoje szeregi kpt Czesława Mączyńskiego. Dosłownie płyną godziny tego dramatycznego dnia 1 listopada . wreszcie z wielkim trudem wyłaniają się struktury polskiej obronności: Naczelna Komenda Obrony Lwowa, a kierownictwo powierzono kpt Czesławowi Mączyńskiemu; który doskonale pokierował ochotniczą siłą obronności. Wreszcie przyszła pomoc z Krakowa i Przemyśla. Przybywało młodych a walecznych ochotników obrońców Lwowa, którzy nie wahali się oddać własne życie o wolność Miasta i rodzącej się wolnej Polski. Oddziały ukraińskie - przy ofiarnym poświęceniu i męstwie obrońców polskich - zostały wyparte poza granice miasta . - skutecznie! Przyszło upragnione zwycięstwo! - Victoria! - Mortui sunt ut liberi vivamus: oddali życie, abyśmy mogli być wolnymi . A poległo ich wielu! . Zrodził się fenomen "Orląt Lwowskich" zarówno w formacji chłopców, jak i dziewcząt. Nie minął listopad, a życie oddało 1421 "orląt" - którzy nie przekroczyli 17. roku życia. I dalsze były ofiary - w obronie pól Wuleckich, Persenkówki, aż po rok 1920 - w zwarciu z armią Budionnego pod Zadwórzem, gdzie pod szablami kozackich jeźdźców zginęło blisko 320 osób młodzieży kadeckiej, inni dostali się do niewoli; miejsce to nazwano "Polskie Termopile!" Jest tam kurhan z obeliskiem, a tablica pamiątkowa niemal przylega do torów kolejowych, linii Lwów - Krasne. Trzeba tam przybyć z modlitwą, szacunkiem i uznaniem bohaterstwa, bo ci poegli zasługują na naszą pamięć! Gdy zwożono do Lwowa "Zadwórzan" - furmankami gospodarczymi, polskie dziewczęta towarzyszyły im, niosąc w rękach bukiety polnych kwiatów. Był to widok wzruszający . Tymczasem kpt Czesław Mączyński nie tylko awansuje w stopniach wojskowych, ale otrzymuje coraz bardziej odpowiedzialne zadania, kolejno: jest Komendantem Polskich Sił Zbrojnych we Lwowie,- Komendantem miasta i powiatu Lwów,- Komendantem Brygady Lwowskiej,- wreszcie staje na czele Małopolskich Oddziałów Armii Ochotniczej. Po zakończeniu działań wojskowych pełnił również funkcję posła na Sejm II Rzeczypospolitej. To płk Mączyński mógł napisać w 1921 r. tak podniosłe słowa o Mieście Zawsze Wiernym: "Gród, który takie dzieci wydał, który wzniósł się w swoich najmłodszych na taką niedoścignioną wyżynę bohaterstwa, musi wiecznie należeć do naszej wspólnej Macierzy. Inaczej, z kości wielu poległych i z krwi przeobficie przelanej powstałby ten sam Duch i musiałby - jak za pierwszym razem - wolę swą przepchać i zwyciężyć" /w: Jacek Miliński Pułkownik Czesław Mączyński/. Płk Czesław Mączyński przeniesiony do rezerwy osiadł na przydzielonych gruntach w Kalinówce koło Narajona, gdzie po ciężkiej chorobie zmarł 15 lipca 1935 roku. Został pochowany w kwaterze "Zadwórzan". Możliwe, że doczeka się przeniesienia do Katakumb, na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Wielka to sprawa oddać życie za Ojczyznę. Jak głębokie refleksje snuje Jan Paweł II na temat Ojczyzny i patriotyzmu. Czytamy w Jego książce Pamięć i tożsamość: "To znaczące, że wielokrotnie mówi się też: O j c z y z n a - t o m a t k a. Wiemy z własnego doświadczenia, w jakim stopniu przekaz dziedzictwa duchowego dokonuje się za pośrednictwem matek. Ojczyzna więc - to jest dziedzictwo, a równocześnie jest wynikający z tego dziedzictwa stan posiadania - w tym również ziemi, terytorium, ale jeszcze bardziej wartości i treści duchowych, jakie składają się na kulturę danego narodu. (.) Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra, albo też dla jego odzyskania". Jakże powyższe wypowiedzi Ojca Świętego Jana Pawła II korespondują z omawianą osobą płk Czesława Mączyńskiego w wymiarze: Ojczyzna i patriotyzm. Doceniono w Pułkowniku Mączyńskim umiłowanie Ojczyzny i głęboki patriotyzm, gdyż był wysoko odznaczany:
- Krzyżem Virtuti Militari,
- Krzyżem Walecznych, i to czterokrotnie,
- Krzyżem Niepodległości z Mieczami,
- Krzyżem Oficerskim Orderu Polonia Restituta. Kaszyce. Jest godzina 10,00. Rozpoczyna się uroczysta koncelebra w kościele p.w. Piotra i Pawła. Świątynia wypełniona. Pierwsze ławki zajmują zaproszeni goście: parlamentarzyści, samorządowcy, dyrekcja i nauczyciele szkoły, i osobliwość dzisiejszej uroczystości - z różnych stron Polski, i zza granicy - przybyli krewni Pułkownika Czesława Mączyńskiego, bodaj dwanaście osób; a wzdłuż ławek na całej długości kościoła - po jednej i drugiej stronie - d z i e c i, od najmłodszych do najstarszych, w przykładnej postawie. Liczna schola na chórze. Z wielkim zrozumieniem przygotowano teksty czytań liturgicznych oraz wezwania modlitwy wiernych. Przed ołtarzem umieszczono urnę z ziemią z grobu Pułkownika i sztandar, który będzie przekazany Szkole w Kaszycach. Nastrój uroczysty i podniosły, i zatroskanie, aby wszystko wypadło jak najdoskonalej! - I tak też było! Około godziny 12,00 - nastąpił przemarsz na plac szkolny, gdzie przy śpiewie hymnu narodowego Jeszcze Polska nie zginęła wciągnięto na maszt białoczerwoną flagę, następnie wszyscy weszli do jej pomieszczeń, aby przeżyć ceremonię przekazania sztandaru Szkole, przy ślubowaniu dzieci, że będą czerpać ze wzoru swojego Patrona w miłości Ojczyzny i poświęceniu dla Niej swoich sił i wytężonej pracy - dla dobra własnego i innych. Kolejnym znaczącym przeżyciem było odsłonięcie Tablicy Pamiątkowej, poświęconej Czesławowi Mączyńskiemu, umieszczonej na frontonie szkoły. Teraz wszyscy uczestnicy przeszli do Domu Kultury w Kaszycach, gdzie realizowano dalsze punkty bogatego programu uroczystości: a to wbicie tradycyjnego "gwoździa" w drzewco sztandaru, wystąpienia zaproszonych gości, uzupełniające bogatą sylwetkę Pułkownika. Wszyscy też - dorośli i dzieci - zostali zaproszeni do stołu, w gościnę . Elementem wieńczącym dzisiejsze uroczystości był program artystyczny w wykonaniu uczniów Szkoły: deklamacje solowe, zbiorowe i przepiękne ewolucje tańców .- nikt nie odczuwał zmęczenia, ani pośpiechu, choć godziny zegara zapowiadały mocno posunięty zmrok wieczoru . - drugiej takiej uroczystości już nie będzie! . Żal było odchodzić!PS- " Pułkownik Czesław Mączyński przeszedł do legendy jako dowódca Lwiego Grodu. Na miejsce w Panteonie Polskiego Lwowa zapracował swoim życiem. Przez długie dziesięciolecia - skazany na zapomnienie - pozostawał postacią zupełnie nieznaną. Dziś, gdy bez obawy można już mówić i pisać o Mieście Semper Fidelis, sylwetkę brygadiera - dzielnego żołnierza, polityka, ale przede wszystkim wybitnego patrioty, oddanego bezsprzecznie swej Ojczyźnie, należy przywrócić zbiorowej Pamięci Narodu". Jacek Miliński - Pułkownik Czesław Mączyński 1881-1935
Przemyśl - Kaszyce, 12 listopada 2007 roku.
/niestety brak foto/red./
Witam serdecznie. Jestem wychowankiem szkoły Salezjańskiej w Oświęcimiu (94/00) i miałem dziś rano przyjemność spotkać się z moim Szanownym Księdzem Prefektem Jerzym Szkiertem ( Wielki Szacunek) oraz Prezesem Zarządu Głównego Inspektorii Krakowskiej Panem Wiesławem Sojką. Było mi niezwykle miło powspominać stare czasy no i pewne plany również wyglądają bardzo ciekawie. Mam nadzieje że stworzy się coś co można by nazwać "grupą lubelską BWS". Serdeczne dzięki, pozdrawiam serdecznie i wracam do pracy.
Marcin Łaguna
PS: Jeżeli jest tu ktoś znajomy to proszę śmiało pisać, będziemy w kontakcie. Pozdrawiam. Papa marwca@interia.pl
Szanowna Redakcjo!
Z wielką radością przeczytałem informacje o pobycie i pomocy z jaką
przybyliście do ks.Piotra w Przemyślanach.
Ks.Piotr i ks.Franciszek są wspaniałymi Kapłanami a Przemyślany są
szczęśliwe że mają takich księży...
Pozdrawiam serdecznie!
Adam z Białegostoku...
Strona główna***Słówko***Myśli Św. Jana Bosko**Powołani do Pana